fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Mimo protestów wróciła sprzedaż biletów w komunikacji

Fot. Pixabay
Kierowcy autobusów miejskich w Olkuszu nie chcą sprzedawać biletów, bo boją się zakażenia koronawirusem.

Nie tylko kierowcy boją się zarażenia. Wszyscy chcemy nabywać produkty żywnościowe, mieć możliwości leczenia swoich dzieci, swoich bliskich, pracować i… mieć możliwości dojazdu do tej pracy – odpowiada Tadeusz Chwast, prezes Związku Komunalnego Gmin „Komunikacja Międzygminna” w Olkuszu.

Pasażerowie domagali się biletów

U tego przewoźnika, który obsługuje nie tylko miasto Olkusz, ale też kilka sąsiednich gmin, sprzedaż biletów w autobusach była zawieszona przez ponad cztery miesiące: od 12 marca do końca lipca.

Od początku tego miesiąca kierowcy mogą sprzedawać ponownie bilety. Ale jak zapewnia prezes Chwast, jest to rekomendowane jako sprzedaż w sytuacji koniecznej, gdyby np. doszło do awarii biletomatu, czy powstałby „zator”.

– Sprzedaż u kierowców może się odbywać przy zachowaniu wszelkich zaleceń służb sanitarnych. Zarówno kierowca, jak i pasażer, musi mieć indywidualne środki ochrony. Poza tym można płacić kartą lub odliczoną kwotą – mówi prezes ZKG „KM” w Olkuszu.

Tłumaczy, że na wznowienie sprzedaży biletów przez kierowców Związek zdecydował się po licznych sygnałach ze strony pasażerów, iż brak możliwości nabycia biletu u kierowcy to dla nich duże utrudnienie.

Ale także kierowano się względami ekonomicznymi, czy świadomością, że sprzedaż biletów przy zastosowanych środkach ostrożności i „za odliczoną kwotę” jest dużo nawet mniejszym ryzykiem, niż codzienny kontakt w placówkach handlowych, aptekach, biurach, urzędach czy innych instytucjach.

Tyle, że kierowcy autobusów w Olkuszu boją się o swoje zdrowie i nie chcą sprzedawać biletów. – Nie tylko kierowcy boją się zarażenia – zauważa prezes Chwast.

A miasto chciało odrabiać straty

W Gdańsku sprzedaż biletów w komunikacji miejskiej była zawieszona od 10 marca do 1 czerwca. W tym czasie przychody ze sprzedaży biletów spadły o 18 mln zł.

Zgodę na wznowienie sprzedaży biletów wydała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gdańsku.

To oznacza, że w autobusach i tramwajach w Gdańsku ruszyła od czerwca sprzedaż nowych karnetów w cenie 12 zł.

Przeciwko wznowieniu sprzedaży protestowali związkowcy. Tłumaczyli, że warunki epidemiologiczne wcale się mocno nie zmieniły, a pasażerowie przyzwyczaili się do nowych warunków, pogodzili się z tym, że w bilety trzeba zaopatrywać się poza pojazdami.

– Stoimy na stanowisku, że kierujący pojazdami mają przede wszystkim zadanie bezpiecznego przewiezienia pasażerów zgodnie z rozkładem jazdy. Choć w zakresie ich obowiązków jest również sprzedaż karnetów, to nie traktujemy tego jak jednego z głównych ich zadań, szczególnie, że są inne możliwości zakupu biletów przez pasażerów – mówi Zygmunt Gołąb, rzecznik gdańskiego Zarządu Transportu Miejskiego.

Z informacji ZTM wynika, że żadna z osób kierujących pojazdami komunikacji miejskiej w sieci transportu o w Gdańsku, nie została zarażona.

– Kierujący pojazdami są odgrodzeni dodatkową „strefą buforową” od pasażerów. Tej strefy nie można przekraczać, a sam zakup karnetu odbywa się wyłącznie za odliczoną gotówkę, przez przednie drzwi pojazdu. Dodatkowo każda z osób kierujących pojazdem jest wyposażona w płyn do dezynfekcji rąk, a same pojazdy są dokładnie czyszczone po zjechaniu do bazy – tłumaczy Zygmunt Gołąb.

Przez dwa miesiące kierowcy i motorniczowie Gdańskich Autobusów i Tramwajów sprzedali ponad 50 tys. karnetów.

W Gdańsku biletomaty Mennicy Polskiej na razie są testowane wyłącznie w autobusach linii 110 i 210.
Wdrażany jest też projekt biletu FALA, realizowany przez spółkę InnoBaltica. – Jest to wysoko zaawansowany technologicznie system działający na terenie województwa pomorskiego. System będzie zawierał aplikację bilingową, która pozwoli rozliczyć pasażera za przejazdy na danej trasie na podstawie identyfikowania go w różnych środkach komunikacji – mówi Zygmunt Gołąb.

Przyznaje, że identyfikacja ta będzie wymagała od pasażera „odbijania się” w pojeździe lub na przystanku kolejowym na specjalnym czytniku (walidatorze). Istotnym elementem będzie też aplikacja mobilna Fala.

Umożliwi zaplanowanie trasy oraz pełne rozliczenie kosztów przejazdu różnymi środkami lokomocji. Poziom zaawansowania prac nad biletem Fala wyklucza w tej chwili wprowadzenie alternatywnego sposobu sprzedaży biletów, np. poprzez montaż we wszystkich pojazdach biletomatów.

– Do czasu wdrożenia systemu, bilety gdańskiej komunikacji miejskiej można kupić w Punktach Obsługi Klienta ZTM w Gdańsku, wybranych placówkach handlowych, biletomatach w liczbie 100 urządzeń na najważniejszych przystankach/hubach przesiadkowych oraz w aplikacjach mobilnych – dodaje rzecznik gdańskiego ZTM.

Wszystko w rygorze sanitarnym

Także w Gdyni sprzedaż biletów wznowiono od początku czerwca. – Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej (instytucja integrująca komunikację miejską w metropolii) pozytywnej opinii pomorskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego, w której nie widziano przeciwwskazań do uruchomienia sprzedaży biletów w pojazdach z zachowaniem rygorów sanitarnych – tłumaczy Małgorzata Omachel-Kwidzińska, z gdyńskiego ratusza.

Przychody ze sprzedaży karnetów w lipcu były niższe o ok. 21 proc. od analogicznych przychodów w lipcu roku ubiegłego.

W Gdyni też część kierowców czy prowadzących trolejbusy nie chciała sprzedawać biletów.

Obowiązek prowadzenia sprzedaży karnetów przez kierowców wynika z umów przewozowych. Sprzedaż karnetów w pojazdach jest prowadzona z zachowaniem obowiązujących rygorów sanitarnych – w gdyńskiej komunikacji miejskiej utrzymana została strefa bezpieczeństwa obok kabiny kierowcy – tłumaczy Małgorzata Omachel-Kwidzińska.

Zapewnia, że organizator gdyńskiej komunikacji miejskiej (Zarząd Komunikacji Miejskiej w Gdyni) nie posiada żadnych informacji dotyczących przypadków zakażeń wśród kierowców u zakontraktowanych operatorów. W gdyńskich pojazdach nie ma biletomatów.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA