fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Stan wyjątkowy w Ameryce. Żeby zbudować mur

Kalifornijski odcinek muru w okolicach meksykańskiej Tijuany
AFP
Kongres nie dał Trumpowi funduszy na mur na granicy z Meksykiem. Prezydent sięgnął więc do środków nadzwyczajnych.

Amerykańscy ustawodawcy doszli w ubiegłym tygodniu do porozumienia w sprawie budżetu, dzięki czemu uchronili Stany przed kolejnym paraliżem rządu. Porozumienie to nie zakładało jednak 5,7 miliardów dolarów na budowę muru, o które prosił Donald Trump. Stąd prezydent postanowił wykorzystać inny sposób sfinansowania inwestycji i ogłosił stan wyjątkowy.

„Obecna sytuacja na południowej granicy stanowi kryzys humanitarny, który zagraża interesom bezpieczeństwa naszego kraju i stanowi stan wyjątkowy" – powiedział Trump podczas piątkowego wystąpienia, w którym ogłosił stan wyjątkowy. „Walczymy w wojnach toczących się 6000 mil od nas – wojnach, do których tak naprawdę nie powinno było dojść, ale nie kontrolujemy naszej własnej granicy" – argumentował, przestrzegając – jak to ma w zwyczaju – przed „inwazją narkotyków, gangów i nielegalnych imigrantów".

Ogłoszenie ogólnokrajowego stanu wyjątkowego daje prezydentowi dostęp do funduszy federalnych. Trump szacuje, że w ten sposób zyska 8 miliardów dolarów na budowę muru. W tej kwocie zawiera się 1,375 miliarda dolarów, które przyznał mu Kongres, podpisując ustawę budżetową, 600 dodatkowych milionów dolarów z funduszu departamentu skarbu do walki z narkotykami, 2,5 miliarda dolarów z programu przeciwdziałania narkomanii oraz dodatkowe 3,5 miliarda dolarów z budżetu budowlanego Pentagonu.

Izba Reprezentantów oraz Senat mają teoretycznie możliwość, aby odwrócić decyzję prezydenta, odwołując się od niej w ciągu 15 dni. Będą jednak potrzebowali 2/3 głosów, by zapobiec prezydenckiemu wetu. To w praktyce może być niewykonalne, bo duża część republikanów może nie zagłosować przeciwko prezydentowi.

Nadużycie konstytucji

Sprzyjające Trumpowi Fox News broni jego decyzji o wykorzystaniu federalnych funduszy nadzwyczajnych na budowę muru. „Prezydent Trump podjął odważne i zdecydowane działanie w interesie Amerykanów[...] W odróżnieniu od radykalnej pozycji demokratów, którzy popierają otwarte granice i likwidację Immigration and Customs Enforcement (ICE) – agencji niezbędnej do chronienia naszego bezpieczeństwa narodowego" – czytamy na portalu Fox News, który wtóruje prezydentowi, podając statystyki dotyczące zgonów z przedawkowania narkotyków, ilości przechwyconych syntetycznych opioidów oraz aresztowań „nielegalnych imigrantów, którzy są kryminalistami".

Decyzja prezydenta spotkała się jednak z lawiną krytyki ze strony środowisk demokratycznych. Uważają one, że jest niezgodnym z konstytucją nadużyciem władzy.

Cytowany przez „NYT" William C. Banks, profesor prawa z Syracuse University, zwraca uwagę na precedens, jaki decyzja Trumpa tworzy w polityce i prawie amerykańskim, oraz zagrożenie, jakie stanowi dla demokracji. „Takie użycie środków przewidzianych na wyjątkowe sytuacje poprzez obejście Kongresu to prawdziwe zagrożenie dla podziału władzy" – stwierdził ekspert.

Inni podważają prezydenta ocenę sytuacji. W jednym z artykułów „Los Angeles Times" stwierdza, że to „Prezydent Trump jest stanem wyjątkowym dla kraju". „Według Konstytucji Kongres decyduje, jak mają być wydawane pieniądze federalne. Trump nie umiał przekonać ustawodawców, aby dali mu więcej pieniędzy na mur. Nie pomógł nawet 35-dniowy paraliż rządu. On po prostu nie ma głosów poparcia dla tego projektu" – pisze Paul Thornton w „LA Times".

Walka w sądach

Ogłaszając stan wyjątkowy, Trump przewidział, że jego administracja będzie musiała bronić tej decyzji w sądach wszystkich szczebli aż po Sąd Najwyższy. W tej kwestii zgadzają się z nim wszyscy, ale tylko on wyraża stuprocentową pewność w kwestii wygranej.

Jeszcze przed piątkowym oświadczeniem prezydenta w Różanym Ogrodzie przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, kilku stanowych prokuratorów generalnych oraz wiele organizacji zapowiedziały wystąpienie na drogę sądową. „To zwykłe nadużycie władzy, zawiedzionego prezydenta, który wykracza poza prawo, żeby uzyskać to, czego nie udało mu się w konstytucyjnym procesie legislacyjnym" – napisali w oświadczeniu Pelosi i sen. Chuck Schumer, przewodniczący mniejszości w Senacie.

Wpływowa American Civil Liberties Union (Amerykański Związek Swobód Obywatelskich) dołączyła do nich z deklaracją działania w niecałą godzinę po exposé prezydenta. „Nie ma stanu wyjątkowego" – powiedział dyrektor wykonawczy ACLU Anthony Romero, powołując się na słowa Trumpa, który przyznał, że mógłby zbudować mur stopniowo, w dłuższym czasie, ale woli to zrobić szybciej, przy wykorzystaniu funduszy, do których otworzył sobie dostęp.

Organizacja Public Citizen złożyła pozew, apelując do sądu okręgowego w Waszyngtonie, aby „zakazał Trumpowi i amerykańskiemu Departamentowi Obrony wykorzystywania na budowę muru funduszy przeznaczonych na inne cele".

Indianie tego nie darują

Stawiając graniczny mur, Donald Trump narazi się też rdzennym Amerykanom, których plemiona zajmują przygraniczne tereny. Przywódcy jednej z grup – Narodu Tohono O'odham, których grunt rozciąga się na 75 milach wzdłuż granicy, już zapowiedzieli, że podejmą walkę, bo ogrodzenie zagrażać będzie wolności przemieszczania się ich członków, mieszkających po obu stronach granicy.

„Uzasadnienie dla ogłaszania stanu wyjątkowego na granicy praktycznie jest zerowe" – stwierdził Thomas A. Saenz, prezes Mexican American Legal Defense and Educational Found, jednej z organizacji z El Paso, które też przygotowują pozew. W El Paso – demokratycznym bastionie w Teksasie – na drogę sądową wyjść mogą właściciele przygranicznych gruntów, których może czekać konieczność oddania posiadłości rządowi federalnemu, gdyby doszło do budowy ogrodzenia. Tak było za kadencji George'a W. Busha, który w ramach Secure Fence Act z 2006 r. zezwolił na budowę około 700 mil ogrodzenia na południowej granicy. Do dzisiaj setki właścicieli ziemi z Teksasu czekają na decyzję sądu w tej sprawie.

Postępowań sądowych, jak można się było spodziewać, będzie bardzo wiele – od Kalifornii poprzez stan Waszyngton aż po Nowy Jork, gdzie już dotychczas wpłynęły setki pozwów przeciwko administracji Donalda Trumpa. „Nawet najmniejszy kryzys na granicy jest dziełem Trumpa. [...] Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby pociągnąć go do odpowiedzialności. Nikt nie jest ponad prawem w tym kraju" – zapowiadał jeszcze przed piątkowym wystąpieniem prezydenta Xavier Becerra, prokurator generalny Kalifornii.

Zdaniem ekspertów postępowania sądowe będą skupiać się na dwóch sprawach: czy prezydent może ogłosić krajowy stan wyjątkowy, aby zbudować mur, na który Kongres odmówił mu funduszy w kwocie, o którą prosił, oraz czy Departament Obrony może wykorzystać na budowę muru pieniądze, które Kongres wcześniej przeznaczył na wojskowe projekty infrastrukturalne.

Na razie Donald Trump nie odpuszcza i jak napisał w sobotę dużymi literami na Twitterze: „Budujemy mur!"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA