fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Pracujemy nad zwiększeniem płynności na TGE

Ubiegły rok był rokiem wielu zmian. Zaobserwowaliśmy dużo nowych zjawisk na rynku – mówi Piotr Zawistowski, prezes Towarowej Giełdy Energii.

Materiał powstał we współpracy z TGE

Rok 2019 był wyjątkowy na rynku energii – zarówno jeśli chodzi o kryzys związany ze wzrostem cen uprawnień do emisji CO2, ale i jeśli chodzi o przybór mocy. Mamy wzrost mocy w odnawialnych źródłach energii, choćby w instalacjach fotowoltaicznych, o ponad 1 gigawat. Jak to wpływa na działalność Towarowej Giełdy Energii i na handel na TGE?

Piotr Zawistowski: Rzeczywiście ubiegły rok był rokiem wielu zmian. Zaobserwowaliśmy dużo nowych zjawisk na rynku. Także po naszej stronie pojawiło się wiele nowych aktywności. Jednym z elementów było uruchomienie nowego modelu animacji na Towarowej Giełdzie Energii, co w efekcie pozytywnie wpłynęło na rozwój rynku giełdowego. Właśnie dołączył do nas nowy animator, mamy więc już na rynku energii dwóch. Drugim bardzo istotnym elementem z perspektywy ubiegłego roku i nowości było uruchomienie na TGE rynku dnia bieżącego w europejskim modelu XBID, który umożliwia naszym uczestnikom handel praktycznie ze wszystkimi państwami Unii Europejskiej.

Jeżeli chodzi o rynek hurtowy, to energia elektryczna w Polsce jest zdecydowanie droższa aniżeli w innych krajach, choćby naszego regionu. Czy zmierzamy do takiego modelu, gdzie ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym będą na w miarę zbliżonych poziomach?

Wszystkie mechanizmy łączenia rynków, w szczególności mechanizm, który jest już praktykowany od wielu lat – mam na myśli handel w układzie market couplingu, odbywający się na rynku dnia następnego – pokazują, że na fixingach następuje pewna konwergencja cen. Jest ona ograniczona zdolnościami przesyłowymi udostępnianymi przez operatora systemu przesyłowego.

Na ile wprowadzenie obliga kilka lat temu rozruszało handel na Towarowej Giełdzie Energii, gdzie wcześniej handlu było mniej?

Obligo giełdowe nie jest jedynym elementem budowania płynności na rynku. Widać to bardzo wyraźnie, gdy porównujemy obroty na TGE pomiędzy rokiem 2018 i 2019, nastąpił wzrost, ale nie w takiej dynamice, jak zmieniło się obligo. Postrzegamy tę sytuację w taki sposób, że pozostałe czynniki, jak większa aktywność rynków spot, mam na myśli rynek dnia bieżącego i rynek dnia następnego, czy zjawiska, o których pan wspomniał, jak nowe źródła energii, również stymulują wzrost płynności.

A jak jeszcze można zwiększyć płynność na rynku energii?

Poprzez wspomniane działania, które prowadzimy. Mam na myśli programy dla animatorów rynku, programy zwiększenia płynności związane z wprowadzeniem dla instrumentów dużo mniej płynnych nieco innego systemu poboru opłat giełdowych, który powinien stymulować wzrost obrotów na tych instrumentach. To jest wreszcie też efekt aktywności uczestników rynku, dla których giełdowy rynek energii stał się atrakcyjniejszy. Zaistniałe w przeszłości zjawiska, na przykład niektórzy sprzedawcy energii mieli duże problemy, nie przenosiły się nigdy z perspektywy bezpieczeństwa rozliczeń, funkcjonowania podmiotów, na rynek hurtowy. Między innymi dzięki temu, że na giełdzie wszystkie transakcje są gwarantowane i rozliczane. Uczestnicy obrotu są więc bezpieczni.

W poprzednich latach w miesiącach letnich były dni z bardzo dużym zapotrzebowaniem na energię elektryczną i jej cena bardzo szybko rosła. Czy jest pomysł, jak te skoki ceny nieco zmniejszyć?

Rodzi się pytanie, czy rzeczywiście te skoki powinny być zmniejszane. Rynek służy wycenie towaru. Jeżeli coś jest deficytowe, jest drogie, jeżeli czegoś jest w nadmiarze, cena spada. Giełda i jej mechanizmy służą do prawidłowej wyceny tego typu towarów i dawania prawidłowych sygnałów rynkowi, kiedy coś powinno być drogie, a kiedy tanie. Zjawisko to generuje zmienność cen i także czyni rynki giełdowe bardziej atrakcyjnymi dla podmiotów, które na nich prowadzą grę, kupując i sprzedając energię, również w celu uzyskania korzyści ekonomicznych.

TGE to nie tylko energia elektryczna, to również kwestie związane z gazem. Polska rozbudowuje terminal LNG, myśli o małym terminalu w Zatoce Gdańskiej. Jest też projekt Baltic Pipe. Czyli mamy kolejne kierunki dostaw surowca. Czy to wpłynie na większą płynność na TGE w segmencie gazu?

Do tej listy dodałbym jeszcze powstające połączenie z Litwą oraz znaczący wzrost planowanej krajowej konsumpcji gazu w związku z rozwojem elektrowni opalanych gazem. Rzeczywiście, mając na uwadze powyższe czynniki, spodziewamy się wzrostu obrotów na TGE. Powstaje bowiem zjawisko niezwykle komfortowe: po stronie i podaży, i popytu pojawiają się nowe elementy, które powinny zwiększyć konkurencję obu tych stron, oraz pojawia się element, o którym rozmawialiśmy, czyli zmienność cen wynikająca z tego, że pewne zjawiska na rynku energii przeniosą się na rynek gazu właśnie poprzez nowe elektrownie gazowe, które będą funkcjonować w polskim systemie elektroenergetycznym.

W 2022 r. Polska chce zrezygnować z kontraktów z Gazpromem Export, a cały potrzebny gaz z importu dostarczać głównie drogą morską. Pana zdaniem pojawi się większa liczba dostawców gazu w formie skroplonej do Polski czy też PGNiG będzie nadal głównym rozgrywającym na rynku LNG?

Z perspektywy TGE nie chcę komentować polityki udostępnienia mocy na terminalu LNG, ponieważ jest to odpowiedzialność operatora terminalu. Natomiast z perspektywy rynku sytuacja, w której mamy różne kierunki dostaw, może na pewno powodować, że będzie więcej potencjalnych dostawców i dyskusja ze sfery tego, czy jesteśmy uzależnieni od kogoś, czy ktoś nam może dyktować ceny, w tym przypadku gazu, przesunie się w kierunku tego, kto nam zaoferuje najtańszy gaz. Więc zarówno z perspektywy obrotu na giełdzie, jak i konsumentów takie zjawisko jest bardzo pożądane i powinno bardzo korzystnie oddziaływać na rynek.

- Materiał powstał we współpracy z TGE

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA