fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Awantura w Sejmie. Nowacka: Oskarżam was o wojnę polsko-polską

Twitter/Robert Tyszkiewicz
Protestujące posłanki opozycji zablokowały mównicę podczas obrad Sejmu. Interweniowała Straż Marszałkowska. Marszałek Terlecki wykluczył z obrad Klaudię Jachirę i Sławomira Nitrasa z Koalicji Obywatelskiej.

Awantura w Sejmie rozpoczęła się od uwagi marszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, który stwierdził, że posłowie opozycji mają na maskach znaki do złudzenia przypominające te, które stosowało HitlerJugend i SS. Miał na myśli znak błyskawicy.

Posłowie opozycji w proteście zablokowali mównicę, na którą weszli z plakatami #LegalnaAborcja w rękach.

Ryszard Terlecki wezwał do interwencji Straż Marszałkowska, nakazując usunięcie wykluczonych z obrad  Klaudii Jachiry i Sławomira Nitrasa, ale strażnicy odstąpili od wykonania tego polecenia

Wezwanie do spokoju usłyszały min. Joanna Sheuring-Wielgus i Barbara Nowacka, którą Terlecki strofował jako "Jarugę-Nowacką", wcześniej dopytując "kim jest ta wysoka blondyna".

Straż Marszałkowska kordonem oddzieliła ławy rządowe, w których siedzi m.in. Jarosław Kaczyński, od posłów opozycji.

Terlecki zarządził godzinną przerwę w obradach i zwołał Konwent Seniorów.

Jak mówiła po obradach Konwentu reprezentująca Lewicę Marcelina Zawisza, Terlecki nie zgodził się na zmianę porządku obrad, ani na odwieszenie posłów opozycji.

- Albo marszałek Terlecki się zgodzi, albo będzie miał rewolucję - powiedziała Zawisza.

Swoja propozycję zożył lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, który zaapelował o niepublikowanie wyroku TK, rozpisanie referendum w sprawie dopuszczalności aborcji i wpisać jego wynik do konstytucji.

- Pan jest marszałkiem Sejmu, a nie marszałkiem PiS-u - wołał do Terleckiego Cezary Tomczyk Z KO, który zarzucił Terleckiemu wykorzystywanie Straży Marszałkowskiej do działań partyjnych.

Poseł Dobromir Sośnierz z Konfederacji złożył wniosek o umieszczenie w porządku obrad wniosku o odwołanie wicepremiera ds. bezpieczeństwa - Jarosława Kaczyńskiego, bo, jak argumentował, państwo nie radzi sobie z sytuacją w kraju.

Sośnierz zaapelował też do posłów o opanowanie i zaprzestanie okrzyków "To jest wojna!".

- Niedługo na ulicach poleje się krew, bo ludzie usłyszeli w Sejmie, że jest wojna, a na wojnie giną ludzie - mówił.

Posłowie odrzucili wniosek o przerwę w obradach. W związku z tym kolejnym punktem jest informacja rządu nt. pomocy dla rodzin w ramach programu "Za Życiem".

Wniosek o odwołanie Kaczyńskiego nie jest głosowany.

Minister Marlena Maląg: Dzieciom z wadą letalną zapewnimy opiekę psychologiczną

Minister rodziny mówiła  w swoim wystąpieniu, że program "Za Życiem" wprowadza innowacyjne rozwiązania i stanowi kompleksowe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin,obejmuje wsparcie dla kobiet w ciąży, zwłaszcza gdy ciąża jest powikłana, zapewnia opiekę, także paliatywną.

Zapowiedziała również, że rząd, "wsłuchując się w potrzeby niepełnosprawne", na tej podstawie wypracowując konieczne rozwiązania. - Chcemy sprawnie i efektywnie działać na rzecz człowieka, który oczekuje wsparcia - zapewniała.

Minister rodziny i polityki społecznej, mówiąc o konsekwencjach wyroku TK w sprawie zakazu aborcji z przesłanek embriopatologicznych, zapewniała też, że rząd "zapewni dzieciom urodzonym z wadą letalna opiekę psychologiczną".

Po wystąpieniu minister Maląg kluby miały po 6 minut na swoje wystąpienia.

Za działanie programu "Za Życiem" chwalił Maląg PiS, ustami posłanki Anny Milczanowskiej zapewniając min., że w ramach programu "ani jedno kobieta i dziecko nie pozostaną przez kompleksowego wsparcia".

Zgodnie krytykowali "Za Życiem" posłowie opozycji. Barbara Nowacka z KO oskarżyła rządzących o "niszczenie konstytucyjnego ładu i doprowadzenie do chaosu i wojny polsko-polskiej, która prowadzi do nienawiści", winą za obecną sytuację obarczając szczególnie Jarosława Kaczyńskiego.

Posłanka Iwona Hartwich, również z KO, wyliczała niespełnione obietnice PiS z czasów okupacji Sejmu przez rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, zaś Iwona Kotula z Lewicy wypominała, że niepełnosprawnej osobie dorosłej po 18 r.ż. przysługują dwie pieluchy na dobę.

Janusz Korwin-Mikke z Konfederacji zauważył, że program 500+ nie przyniósł oczekiwanego przez rządzących wzrostu dzietności i zaproponował rozważenie płacenia lekarzom rodzinnym za urodzenie się w danej rodzinie dziecka więcej niż lekarzowi usuwającemu ciążę. Piotr Kaleta z PiS z kolei apelował obrone polskich katolickich wartości.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wypomniała, że rodziny dzieci niepełnosprawnych od 6 lat czekają na wyrównanie zasiłków opiekuńczych.

Wcześniej opozycja domagała się od rządu przedstawienia sprawozdania z legalności akcji policji wobec protestujących w Warszawie i innych miastach przeciwników wyroku TK.

Sheuring-Wielgus wystąpiła z wnioskiem o wprowadzenie pod obrady projektu ratunkowego Lewicy, który zakłada niekaranie lekarzy za wykonywanie zabiegu przerywania ciąży oraz projektu ustawy dotyczącej legalizacji aborcji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA