fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Marek Domagalski z sądowego korytarza: Umiar adwokata zawsze w cenie

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Bez większego ryzyka błędu powiem, że rozpolitykowany adwokat, poza tym, że może narobić hałasu wokół sprawy, a sobie reklamy, podsądnemu niesie zwiększone ryzyko przegranej i kosztów.

Adwokatom nie zamierzam tu radzić, może poza ogólną uwagą, że polityczne wątki czy choćby aluzje sędzia może odebrać jako kwalifikowanie go do konkretnej politycznej opcji, a tego żaden nie lubi, choćby rzeczywiście miał takie preferencje. A nie ma nic gorszego niż rozdrażnienie sędziego.

Niestety polityczne wątki są dość częste w wystąpieniach przed sądem i nieraz są zwyczajnie niezdarną próbą ukrycia braku merytorycznych argumentów lub przygotowania do sprawy. Stanowią też grę przed klientem lub publicznością na sali, a zwłaszcza przed telewidzami. Nie można zapominać, że jest to scena, na której reżyserami i aktorami są przede wszystkim sędziowie. Podsądny o tym powinien wiedzieć i nie może dać się zwieść, że występujący często w mediach adwokat z tego tylko powodu wygra mu sprawę.

Niestety, także wielu podsądnych jest tak zafiksowanych na polityce i swoje niepowodzenia lub obawy sądowe ściśle łączy z polityczną niechęcią, że nie zauważa nawet, że ich sądowy spór toczy się w czasie różnych rządów, przed sędziami orzekającymi wręcz w różnych politycznych epokach.

Niedawno rozmawiałem z wykształconą i zamożną matką walczącą z mężem o kontakty z dzieckiem, która straciła wiarę we wszystkich zajmujących się jej sprawą, od sędziów poczynając na adwokatach kończąc. Chciała przy okazji reformować wymiar sprawiedliwości chyba na wszystkich szczeblach. Zapytałem, co właściwie jest dla niej najważniejsze: dobro dziecka czy naprawa wymiaru sprawiedliwości. Przyznała w końcu, że dobro dziecka.

– To musi pani na tym się skupić, bo zanim naprawi pani wymiar sprawiedliwości, dziecko będzie już dorosłe. Musi więc pani zaangażować wreszcie adwokata, do którego ma pani zaufanie.

Niestety, nie ma stuprocentowej gwarancji, że prawnik zafiksowany na polityce odłoży te emocje i skupi się na meritum sprawy. Podsądny musi zatem obserwować, czy rzeczywiście chodzi mu o jego interes i czy gra fair.

Zachowanie adwokata idzie na rachunek podsądnego, a czystość intencji i żądań, nawet błędnie skalkulowanych, dowodzi jego wiarygodności, jest argumentem, którego sędzia nie może ignorować. Politykierstwo prawnika każe zaś podejrzewać, że jego argumentacja jest marna. Podsądni powinni zatem wymagać od swoich prawników umiaru w tym względzie. We własnym interesie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA