fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Koronawirus a reforma sądownictwa

AdobeStock
W obliczu niektórych zdarzeń sądy schodzą na dalszy plan.

Wydawać się mogło, że temat tzw. reform wymiaru sprawiedliwości jest rzeczą najważniejszą. Są jednak zdarzenia, w obliczu których nawet najważniejsze tematy sądowe schodzą na dalszy plan. W zderzeniu z pandemią koronawirusa stanęły nie tylko sądy, ale jakby cały świat się na chwilę zatrzymał...

Niezależnie od bilansu pandemii, albowiem na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, na pierwszy plan wysuwa się dziś dla całego społeczeństwa kwestia bezpieczeństwa i standardów ochrony zdrowia, która nagle z problemu regionalnego urasta do rangi problemu ogólnoświatowego. Mało tego, zdarzenia związane z pandemią będą miały skutki nie tylko dla naszego zdrowia, ale niestety nieodwracalnie zmienią naszą sytuację gospodarczą. Według przewidywań ekspertów grozi nam wielki kryzys gospodarczy...

Czy zagrożenia można było uniknąć?

Błędem było założenie, że epidemia, która wybuchła w Wuhan, ma jedynie charakter regionalny. Jeśli sięgniemy do polskich informacji prasowych z lutego 2020 r., to przeczytamy: „Europa przygotowuje się na wirusa, nasz kraj jest bezpieczny, wirusa zwalczymy spokojem i rozsądkiem". Otóż w ciągu niespełna miesiąca okazało się, że żaden kraj nie jest bezpieczny. Sądzę, że prawdziwe niebezpieczeństwo związane z wirusem i jego siłą zostało zbagatelizowane.

Tymczasem pandemia nie spadła nagle na Europę, jak nagle przychodzi kataklizm pogodowy, nieprzewidywalne tsunami czy trzęsienie ziemi. Jej nadejście było możliwe do przewidzenia. Od grudnia 2019 r. żyliśmy jednak w nieświadomości potężnego zagrożenia, jakie nadciągało z Chin. I choć od grudnia płynęły dramatyczne wieści z Wuhan o liczbie zarażonych oraz tempie rozprzestrzeniania się wirusa, to informacje te były bagatelizowane, a być może wielu z nas sądziło, że Wuhan to problem lokalny, daleki od naszych bieżących spraw i naszej polityki. Podobnie zresztą jak na przykład problem malarii, która dziesiątkuje kraje afrykańskie.

Epidemia nie ma granic terytorialnych

W dość krótkim okresie epidemia z Wuhan przeniosła się do Europy i mocno uderzyła w najsłabsze ogniwo, czyli niewydolne i nieprzystosowane do liczby pacjentów systemy opieki zdrowotnej. Systemy te zarówno w lepiej rozwiniętych krajach, ale też w tych słabszych nie są przygotowane na lawinową pomoc i ratowanie ludzkiego życia, w sytuacji, dodajmy, nieustannego zagrożenia dla samego personelu medycznego.

Poza tym brak realnego zagrożenia w ostatnich czasach dla naszego życia w części europejskiej uśpił czujność ludzką, albowiem epidemie były przez nas traktowane jako zaszłości historyczne. Tymczasem wirus nie ma granic terytorialnych, przenoszą go ludzie. Konieczna jest więc bezwzględna izolacja i przestrzeganie zaleceń epidemiologicznych. Okazało się, że poza sprzętem medycznym nie byliśmy w stanie nawet przygotować się w kwestii tak prozaicznej jak zaopatrzenie szpitali oraz społeczeństwa w niezbędne maseczki czy odzież ochronną. A przecież ich produkcję można było uruchomić w trybie zabezpieczającym już w styczniu...

Czy można było zrobić więcej?

Dramat wywołany pandemią pokazuje, że we współczesnym świecie są pewne uniwersalne wartości, których ochronie powinny służyć nadzwyczajne środki. Z pewnością ostatnie wydarzenia uświadamiać powinny, że o wiele bardziej ważne, aniżeli dyrektywy dotyczące współpracy gospodarczej, są choćby na poziomie unijnym, regionalnym wspólne dyrektywy dotyczące ochrony zdrowia i życia. Przewóz towarów, transport, przewóz ludzi można zatrzymać, nie da się niestety zatrzymać chorób. Procedur nadzwyczajnych niestety nie wypracowano. Dlatego obecnie środki, jakie są podejmowane na poziomie poszczególnych krajów, mają głównie wymiar lokalny lub wewnątrzkrajowy. Tymczasem standardy ochrony zdrowia w sytuacji globalnego zagrożenia epidemiologicznego powinny być wspólne i jednolite. Choroby nie znają przecież granic...

Tak samo jak uruchomienie wspólnych wysiłków badawczych na rzecz opracowania szczepionki czy leku przeciwko wirusowi. Opracowanie takiego leku nie powinno być przedmiotem wyścigu państwowego. W dobie deklarowanej wspólnoty wartości unijnych konieczne jest połączenie wysiłków celem poszukiwania leku na epidemię zagrażającą wszystkim ludziom. Być może jednak i w tym przypadku górę wzięły partykularne interesy nad poczuciem przynależności do wspólnoty mającej na celu ochronę wspólnego dobra, jakim jest zdrowie ludzkie.

I o ile często w dyskusjach podnosi się, że przykładowo kwestie dotyczące praworządności to wewnętrzne sprawy krajowe, o tyle w tym przypadku zabrakło refleksji, czy zdrowie Europejczyków, a może i szerzej: zdrowie wszystkich ludzi na świecie jest kwestią wewnętrzną czy może ogólnoeuropejską.

Na progu kryzysu gospodarczego

Nie trzeba być ekonomistą, aby przewidywać, że długotrwałe skutki wyniszczającej pandemii odcisną swoje piętno na rynku gospodarczym. System gospodarczy – zresztą nie tylko unijny, ale i światowy – to system naczyń połączonych. W Unii zaś szczególnie ujawnia się wspólnota interesów gospodarczych, uwarunkowana swobodnym jak do tej pory przepływem towaru i kapitału.

Wstrzymanie działalności wielu firm, upadłości przedsiębiorców, zwolnienia z pracy – to wszystko realnie wpłynie na funkcjonowanie całego rynku europejskiego. Również więc z tej sferze Unia Europejska stanie przed nowymi wyzwaniami i koniecznością znalezienia odpowiedzi na pytanie, na ile wspólnota interesów gospodarczych i ochrona wspólnego rynku są prawdziwymi wartościami wszystkich państw członkowskich, a na ile zwycięży ochrona własnych partykularnych interesów.

Test dla Europejczyków

Jedno jest pewne: obecny kryzys pandemiczny w Europie to jedno z największych wyzwań i zagrożeń dla wspólnoty europejskiej. Zmieni on niewątpliwie obecną Europę, bo jeśli nawet da się przywrócić przepływ towaru i usług, to odbudowa systemów gospodarczych będzie się odbywać w różnym tempie i również na różnym poziomie. Czy wspólne wartości wciąż będą cementować Unię Europejską, czy też się ona rozpadnie – to pokaże czas...

Pandemia uświadomiła wszystkim na świecie, że nawet mimo postępu medycyny, rozwoju nowoczesnych technologii w sytuacji niekontrolowanego rozwoju zagrożenia nie jesteśmy w stanie zapewnić podstawowych środków ochrony bezpieczeństwa i nie ma wypracowanych ujednoliconych procedur bezpieczeństwa. Zagrożenie epidemiologiczne to nie jest zagrożenie regionalne, lokalne czy nawet kontynentalne. Specjaliści z WHO ostrzegają, że nie można w żadnym wypadku pozostawić samych sobie krajów rozwijających się. Istnieje niebezpieczeństwo, że niekontrolowany rozwój choroby w tych krajach doprowadzi do mutacji koronawirusa, który z większą siłą może nas zaatakować. Dlatego konieczna jest solidarność i natychmiastowe wprowadzenie jednolitych procedur bezpieczeństwa na całym świecie. Ponadto konieczna jest solidarność międzyludzka. Tak gdzie zawodzą procedury i pomoc państwa liczy się pomoc każdego z nas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA