fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Skrzywdzeni z urojenia, część 1 - Aleksandra Rutkowska o pieniaczach sądowych

shutterstock
Zmiana kodeksu postępowania cywilnego i orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jako remedium na pieniaczy sądowych.

Prawo do sądu oraz prawo do zaskarżania orzeczeń sądowych to kluczowe elementy systemu ochrony wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ono podstawowym i najczęściej stosowanym środkiem gwarancyjnym służącym ochronie wspomnianych wolności i praw.

Co jednak zrobić, kiedy część spraw stanowi nadużycie powyższego uprawnienia? Od wielu lat nie tylko prawnicy, ale również lekarze i socjologowie zastanawiają się nad funkcjonowaniem w przestrzeni publicznej zjawiska pieniactwa sądowego. Pieniactwo rozumiane jest jako częste wytaczanie spraw sądowych w dużej mierze z błahego powodu. Przez specjalistów określane jest jako chorobliwa skłonność do dochodzenia krzywd. Wraz z zaawansowaniem choroby drastycznie rośnie liczba postępowań wszczętych przez pieniacza, albo toczących się przeciwko niemu.

Pieniactwo definiowane jest jako chorobliwe poczucie niesprawiedliwości, które wyraża się ogromną determinacją w przekonywaniu do własnej racji coraz liczniejszej grupy adresatów, zazwyczaj w formie mocno roszczeniowej korespondencji. Ponadto pieniactwo rozumiane jest jako:

- zamiłowanie do procesowania się z błahego powodu,

- skłonność do wszczynania licznych spraw sądowych, dochodzenia rzeczywistych lub urojonych krzywd.

Prowadzenie postępowań sądowych z udziałem tego typu osób jest niezwykle uciążliwe, dlatego ważne jest, aby na podstawie obowiązujących przepisów, wypracowanego orzecznictwa sądów krajowych i międzynarodowych można było odróżnić osobę, która ewidentnie nadużywa prawa, od osoby, która jest nieporadna bądź faktycznie skrzywdzona, i jednocześnie nie naruszyć prawa do sądu tych osób.

To nie jest prawo absolutne

Zacznijmy zatem od początku. Prawo do sądu uregulowane jest w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP; art. 6 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności: art. 14 ust. 1 międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych wolności, a także w prawie UE (Karta praw podstawowych Unii Europejskiej).

W świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, a także Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w dostępie do sądu można wyróżnić cztery istotne elementy. Są to szczegółowe prawa podmiotowe, a mianowicie:

1) prawo uruchomienia procedury przed sądem, czyli organem o określonej charakterystyce (niezależność, bezstronność i niezawisłość);

2) prawo do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej, zgodnej z wymogami sprawiedliwości i jawności;

3) prawo do uzyskania wyroku sądowego, tj. prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd;

4) prawo do odpowiedniego ukształtowania ustroju organów sądowych.

Prawo do sądu odgrywa dwojaką rolę: z jednej strony jest typowym prawem podmiotowym przysługującym jednostce, a z drugiej stanowi wspomnianą gwarancję wolności i praw jednostki. Jednakże należy mieć również na względzie, że nie jest prawem absolutnym.

Trybunał Praw Człowieka w ugruntowanym orzecznictwie akceptuje proceduralne wymogi związane z dopuszczalnością złożenia pozwu lub środków zaskarżenia. Ograniczenie prawa do sądu osób chorych psychicznie, małoletnich, więźniów i bankrutów może być uznane za uzasadnione (por. wyrok ETPCz Golder przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, a także wyrok z 10 maja 2001 r. w sprawie Z. i inni przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, skarga nr 29392/95 §93).

Każdy prawnik to zna

Możliwe jest stosowanie ograniczeń w dostępie do sądu, mających na celu zapobieżenie nadużywania prawa do sądu i wielokrotnego wnoszenia pozwów, gdy ograniczenia te są rzetelnie stosowane i przewidują środki zapewniające, że prawidłowe pozwy będą rozpoznane w odpowiednim postępowaniu.

Wśród prowadzonych krajowych statystyk nie ma niestety wyodrębnionej rubryki dotyczącej procentowego choćby rozmiaru spraw „pieniackich". Warto jednak podkreślić, że niemal każdy prawnik – czy to sędzia, pełnomocnik procesowy, prokurator czy też pracownicy administracji sądowej – mają w tym zakresie swoje obserwacje i doświadczenia. Z własnej praktyki, zwłaszcza tej z wydziału cywilnego sądu rejonowego, oceniam, że spraw wnoszonych przez pieniaczy sądowych jest około 10 proc. Niestety, sprawy te zwykle należały do najdłużej rozpoznawanych i najbardziej czasochłonnych ze względu na mnogość korzystania przez strony z różnego rodzaju instytucji procesowych, a to wniosków o zwolnienie od kosztów, zażaleń, wreszcie najbardziej popularnych wśród pieniaczy sądowych wniosków o wyłączenie sędziego.

Inny problem stanowią strony odbywające kary pozbawienia wolności. Potrafią one dziennie wysyłać do sądów średnio 30–40 pism, a rekordziści jednego dnia otrzymują nawet ponad 400 urzędowych odpowiedzi. Zazwyczaj osoby te żądają odszkodowań od państwa i różnych osób fizycznych. Schemat tych spraw jest typowy i wygląda mniej więcej tak: strona występuje do sądu z powództwem np. z powodu nadmiernej ciasnoty w celi, wnosząc o ustanowienie dla niego pełnomocnika z urzędu. Kiedy ustanowiony dla niego pełnomocnik z urzędu nie jest w stanie wygrać sprawy, kolejnym krokiem jest pozwanie tegoż pełnomocnika, a także sędziego o milionowe odszkodowanie, dla których to celów wnosi o ustanowienie dla niego kolejnego pełnomocnika z urzędu. To tylko wycinek możliwości działalności takich osób.

I jeszcze na koszt państwa

Z tego też względu od kilkunastu lat trwały prace nad zminimalizowaniem tego zjawiska i odciążeniem sądów od takich spraw, które stanowią niepotrzebny, dodatkowy balast niezwykle wydłużający postępowania sądowe. Jedną z istotniejszych prób ograniczenia działalności pieniaczy sądowych było wprowadzenie art. 109 ust. 2 ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (DzU nr 167, poz. 1398, ze zm.) stanowiącym, że sąd odmawia zwolnienia od kosztów sądowych stronie w razie oczywistej bezzasadności dochodzonego roszczenia lub obrony praw.

Niestety, regulacja ta jest stosunkowo rzadko wykorzystywana w orzecznictwie sądów krajowych, najczęściej z uwagi na obawy późniejszego zarzutu braku bezstronności. Trzeba jednak pamiętać, że przepis ten był badany przez Trybunał Konstytucyjny, który w wyroku z 16 czerwca 2008 r. P 37/07 uznał, że jest on zgodny z konstytucją. Co najistotniejsze, TK podkreślił, że bezstronność sądu bądź jej brak musi być oceniana na podstawie kryteriów obiektywnych, a nie subiektywnych (przekonanie strony). Kryteria te muszą być sprawdzalne, ponieważ zarzut braku bezstronności (jej przejawów i przyczyn – m.in. zachowanie właściwych, restrykcyjnych kryteriów powoływania się na art. 109 ust. 2 ustawy o kosztach) podlega kontroli instancyjnej, a zatem gwarancja proceduralna jest tu zachowana.

Z pomocą przychodzi też ugruntowane orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w wyroku z 3 lutego 2009 r. w sprawie Kupiec przeciwko Polsce (skarga nr 16828/02) oraz w wyroku z 1 lipca 1997 r. w sprawie Rolf Gustafson przeciwko Szwecji (Zbiór Orzeczeń i Postanowień 1997-IV, § 38), wskazał przede wszystkim na domniemanie „powagi i autentyczności" wniesionego powództwa, jeśli brakuje jasnych przesłanek wskazujących na to, iż powództwo jest błahe lub wniesione w złej wierze czy też bezpodstawne z innej przyczyny. W omawianej sprawie Kupiec przeciwko Polsce, chodziło o to, że powód pozwał trzech profesorów i uczelnię za umyślne niezaliczenie egzaminów na czwartym roku studiów. W związku z tym, dochodził od profesorów odszkodowania w wysokości po 400 tys. zł, od uniwersytetu zaś – 1 mln zł. Powód we wniosku o zwolnienie od kosztów wskazywał, że otrzymał rentę rodzinną w wysokości 322 zł i zaciągnął znaczne zobowiązania na swoim koncie bankowym (kilka tysięcy złotych). ETPCz w wyroku przede wszystkim podkreślił, że zakładając nawet, iż wniesiona sprawa jest „autentyczna i poważna" w rozumieniu orzecznictwa Trybunału (patrz Kaukonen przeciwko Finlandii, nr 24738/94, decyzja Komisji z 8 grudnia 1997 r.), to w świetle okoliczności sprawy kwota zadośćuczynienia, o którą wnosił skarżący, była nierzeczywista. W podobnym tonie wypowiedział się ETPCz w wyroku z 17 lutego 2009 r. Gospodarczyk przeciwko Polsce (skarga nr 6134/03), w którym podkreślono, że obowiązek uiszczenia kosztów sądowych może stanowić ograniczenie dla spraw prima facie pozbawionych szans powodzenia.

Nie rozumieją demokracji

Skoro jesteśmy przy sądach międzynarodowych, to trzeba też napisać również o tym, że instytucje te znajdują się w centrum zainteresowań pieniaczy sądowych, w związku z czym wypracowano niezwykle ciekawe i użyteczne standardy, które w mojej ocenie są bardzo przydatne w pracy orzeczniczej. Jest to o tyle ciekawe, że jakiś czas temu zapoznałam się z artykułem, który wprost wskazywał na to, że przyczyną pieniactwa sądowego w Polsce i potrzebą wprowadzenia instytucji procesowych ograniczających takie poczynania stron jest zwykła niedojrzałość w zrozumieniu demokracji i brak wysokiej kultury prawnej i politycznej. Autor z żalem podkreślał, że w krajach o wysokiej dojrzałości demokratycznej i wysokiej kulturze takie zachowania ludzkie nie mają miejsca.

Wprawdzie autor nie wskazuje, o które kraje chodzi, jednak analizując orzecznictwo sądów międzynarodowych, trzeba wskazać, że nadużywanie prawa do sądu nie jest uzależnione od dłuższych tradycji demokratycznych. Co więcej, można pokusić się o twierdzenie, że pieniactwo sądowe nie dyskryminuje żadnej narodowości. Aktywność bowiem pieniaczy znana jest wszędzie, co później znajduje finał w orzecznictwie strasburskim czy komitetów Organizacji Narodów Zjednoczonych, o czym poniżej.

W świetle praktyki orzeczniczej zarówno organów strasburskich, jak i Komitetu Praw Człowieka, skarga może być uznana za nadużycie prawa do jej wniesienia, jeżeli odnosi się do kwestii błahych, stanowi przejaw pieniactwa, bądź gdy ta sama osoba wielokrotnie kieruje do organu międzynarodowego bezzasadne skargi dotyczące tego samego problemu.

Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieścia

Druga część tekstu w następnym numerze rp.pl/sadyiprokuratura

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA