fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Marek Domagalski o koronawirusie: Zostańmy w domu w dni ostrej pandemii

Adobe Stock
Miejmy nadzieję, że ostry okres pandemii minie szybko, i skupmy się teraz na ochronie swego oraz innych zdrowia. Sprawy urzędowe i sądowe mogą poczekać.

Jeszcze ok. 24 marca sądziłem, że sytuację spowodowaną pandemią z perspektywy spraw sądowych można porównać do wakacji, tym bardziej że akurat z nimi mieliśmy przez wiele lat doświadczenia. A to z odbieraniem przesyłek sądowych w czasie wyjazdu na wczasy, a to z tzw. przywracaniem terminów sądowych, co też nie było takie proste, ale obrosło wieloma orzeczeniami i przeciętny prawnik za tym nadążał, bo procedury sądowe, powiedzmy to jasno, raczej nie są na głowę przeciętnego nieprawnika. A cóż dopiero w czasie epidemii.

Pandemia to jednak stan wręcz klęski żywiołowej, choćby go nie ogłoszono, gorszy od wielkiej powodzi, bo ta zaleje jakiś gmach sądu czy poczty na kilka dni, a reszta kraju działa. A teraz niby sądy działają w sprawach pilnych, ale generalnie na zwolnionych obrotach, niektóre są zresztą zamykane (kwarantanna).

Tymczasem terminy sądowe na złożenie zażalenia czy apelacji formalnie biegną. Być może kiedy tekst ten ukaże się w gazecie, będzie już zapowiadana przez ministra Ziobrę ustawa o zawieszeniu biegu terminów procesowych, co oznacza, że termin rozpoczęty, np. dwa tygodnie na apelację, ulegnie zawieszeniu, a jeszcze nierozpoczęty zacznie biec po zakończeniu epidemii. Dla stron procesu maszyneria sądowa na ten czas się zatrzyma. Oczywiście są to terminy maksymalne, więc czynności procesowe, np. złożenie apelacji, mogą być wykonane szybciej, ale nie będzie przymusu.

Nie wiem, czy ustawa uwzględni wstecznie dni od 24 marca, kiedy minister zdrowia radykalnie ograniczył poruszanie się po ulicach, czy nawet wcześniejsze ograniczenia w pracy poczty. Ale nawet gdyby tego nie uczyniła, to już rozwijająca się wtedy pandemia może być poważną podstawą do przywrócenia (w praktyce przedłużenia) terminu na dokonanie czynności procesowej i złożenie pisma sądowego.

Wniosek o przywrócenie terminu wymaga spełnienia kilku warunków formalnych. Wnosi się go do sądu, w którym czynność miała być dokonana, w ciągu tygodnia od ustania przyczyny uchybienia, czyli ustania choroby czy epidemii. Sam wniosek nie wymaga odrębnej opłaty sądowej. Równocześnie ze złożeniem wniosku o przywrócenie terminu należy dokonać spóźnionej czynności, np. złożyć apelację, zażalenie czy skargę na czynność komornika, i tę czynność opłacić.

Wszędzie tam, gdzie nie ryzykujemy zdrowia, odbierajmy przesyłki z sądu i urzędów i w miarę możliwości na nie odpowiadajmy, nawet wskazując, że nie jesteśmy w stanie jakiejś czynności czy opłaty w tych dniach wykonać. Zwłaszcza dla osób starszych będzie to bardzo wiarygodne wytłumaczenie.

Zdrowie jest ważniejsze niż sprawy urzędowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA