fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Dorota Zabłudowska: Ustawa kagańcowa demoluje naszą niezależność

Sędzia Dorota Zabłudowska
Fotorzepa / Robert Gardziński
Jako sędziowie stanęliśmy pod ścianą – mówi Dorota Zabłudowska, sędzia Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe.

W sobotę, 11 stycznia, ulicami Warszawy przeszedł Marsz Tysiąca Tóg. Brała pani w nim udział?

Tak, i jestem z tego dumna. To było wydarzenie bez precedensu, tysiące prawników z Polski i Europy maszerujących ramię w ramię z obywatelami w obronie praworządności. Było wzruszenie, były łzy, były podniosłe momenty. Marsz minął, ale nadal żyje w nas. Koledzy z zagranicy wciąż przeżywają swój udział, piszą do nas, zapewniają o swoim wsparciu. Myśleli, że po prostu przejdzie kolumna prawników, a szli w kilkudziesięciotysięcznym tłumie, zjednoczonym wspólnymi wartościami.

Szła pani w sędziowskiej todze?

Oczywiście. Jestem sędzią na sali rozpraw i poza nią. Jak słusznie powiedział na Marszu Tysiąca Tóg sędzia Tomasz Marczyński: „Jestem w todze, bo nie jestem tu prywatnie". Wyszliśmy w togach na ulice Warszawy nie dlatego, że mieliśmy ochotę na taki nietypowy spacer, ale by zwrócić uwagę Polski i świata na zamach na trójpodział władzy, jakim jest projekt ustawy represyjnej. Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie, będzie to oznaczało definitywny koniec niezależności trzeciej władzy.

Co panią skłoniło do przyjazdu do Warszawy?

Jako sędziowie stanęliśmy pod ścianą. Nasza niezależność, zagwarantowana w art. 187 konstytucji, była sukcesywnie ograniczana, począwszy od pierwszych ustaw sądowych z lipca 2017 r. Natomiast ustawa kagańcowa tę niezależność demoluje. Zakazując sądom badania prawidłowości obsadzenia składu sądu, pozbawia sędziów możliwości realizacji swojego ślubowania – wymierzania sprawiedliwości zgodnie z własnym sumieniem, stosowania przepisów konstytucji i traktatów unijnych.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 19 listopada 2019 r. wymienił wiele okoliczności, które mogą wskazywać, że polska Krajowa Rada Sądownictwa nie spełnia standardów niezależności ze względu na tryb wyboru i sposób działania. W moim przekonaniu brak niezależności KRS potwierdził w ostatnim wystąpieniu w Senacie minister Zbigniew Ziobro, przyznając, że partia rządząca powołała do KRS sędziów, którzy będą przychylni jej reformom. Przychylność dla rządzących jest zaprzeczeniem stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zastrzeżenia TSUE okazały się zatem jak najbardziej słuszne.

Ustawa kagańcowa to nic innego jak zakaz wykonywania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. Jeżeli władza polityczna sądzi, że tą ustawą ocali KRS powołaną niezgodnie z konstytucją i standardami niezależności sądów ustanowionymi w prawie europejskim, jest w błędzie. Skutek będzie jeden: wyprowadzenie Polski z unijnego porządku prawnego. Nasi obywatele zostaną pozbawieni skutecznej ochrony prawnej poza granicami swojego kraju. Inne kraje członkowskie przestaną uznawać polskie wyroki. Stworzy to niewyobrażalny chaos i pozbawi obywateli pewności sytuacji prawnej. Jako sędziowie musimy uczynić wszystko, by do tego nie dopuścić. Dlatego w akcie desperacji zorganizowaliśmy Marsz Tysiąca Tóg.

Sędziowie spodziewali się takiego zainteresowania?

Najbardziej istotny jest dla nas bardzo liczny udział sędziów. Z naszych szacunków wynika, że przyjechało ich ponad 1700, to prawie 20 proc. wszystkich sędziów w Polsce. Było również bardzo wielu adwokatów, radców prawnych i sporo prokuratorów, co szczególnie nas cieszy, gdyż obecność na marszu to z ich strony szczególny akt odwagi. Już w tej chwili spotykają ich nieprzyjemności ze strony przełożonych z powodu udziału w marszu.

Szczególnie dziękujemy kilkudziesięciu sędziom i prokuratorom z zagranicy. Taki wspólny marsz w togach to naprawdę rzecz bez precedensu.

Na jaki udział obywateli liczyliście?

Na obywateli możemy liczyć zawsze. Są jak barometr, pojawiają się w każdym momencie zagrożenia dla polskiej demokracji. To oni pierwsi tłumnie protestowali, gdy władza polityczna łamała konstytucję, przejmując Trybunał Konstytucyjny. Nie spodziewaliśmy się jednak tak licznej ich obecności. W Marszu Tysiąca Tóg wzięło udział około 30 tys. osób. W milczeniu, godnie, bez okrzyków i haseł wspólnie protestowaliśmy w imię „prawa do niezawisłości i prawa do Europy". Bannery na nasz marsz zaprojektował Jerzy Janiszewski, twórca logo Solidarności. To też symbol.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł mówi, że sędziowie złamali prawo, bo spacerowali w togach, które nie są ich...

Odpowiem panu ministrowi jednym zdaniem: nie ma większej obrazy dla togi niż zniewolony sąd. Pan minister powinien przemyśleć przyczyny marszu, zamiast pouczać sędziów, bo od początku uczestniczył we wprowadzaniu niekonstytucyjnych zmian w prawie, których eskalacja doprowadziła do obecnej sytuacji.

Jeden z prezesów podobno „aresztował" togi... To żart czy zdarzyło się naprawdę, bo brzmi niewiarygodnie?

Brzmi jak żart, ale zdarzyło się naprawdę. Agnieszka Walkowiak, prezes Sądu Rejonowego w Elblągu (została nim po wieloletniej delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości), nakazała pracownikom zebranie tóg sędziów do depozytu w przeddzień marszu. Trudno powiedzieć, czy to nadgorliwość czy polecenie odgórne. Sędziów przed udziałem w marszu nie powstrzymała, byli z nami, choć niektórzy bez tóg.

Jest pani członkiem stowarzyszenia, które bardzo intensywnie staje w obronie praworządności. Na jaki ostatecznie wynik liczycie?

Oczekujemy przywrócenia stanu prawnego zgodnego z konstytucją i unijnym porządkiem prawnym. Powołania nowej, niezależnej od władzy politycznej Krajowej Rady Sądownictwa, odpolitycznienia systemu dyscyplinarnego sędziów i przywrócenia standardów niezależności sądów wynikających z art. 10 i 178 konstytucji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA