fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Kara śmierci w USA. Dzieci, którym Ameryka nie dała drugiej szansy

George Junius Stinney był najmłodszym skazanym na śmierć więźniem w Stanach Zjednoczonych w XX wieku. Miał tylko 14 lat
state of south carolina/wikipedia
Stany Zjednoczone to państwo, które kojarzy się przede wszystkim z nowoczesnością i sprawiedliwością. Nie znaczy to jednak, że jego prawo zawsze jest wzorem godnym naśladowania. I chociaż wydawać by się mogło, że nie ma tam miejsca dla - brzmiącej niemal jak oksymoron - kary śmierci dla dzieci, to jednak historia pokazuje co innego.

Pierwszy jej udokumentowany przypadek związany jest ze sprawą 12–letniej dziewczynki o nazwisku Hannah Ocuish. Pochodziła ona z dysfunkcyjnej rodziny i prawdopodobnie cierpiała na zaburzenia rozwoju. Jej matka, rodowita Indianka, była alkoholiczką, a nieznany ojciec opuścił rodzinę jeszcze przed urodzeniem Hannah. Dorastająca w takich warunkach nastolatka szybko zeszła na drogę występku. W 1786 roku została przyłapana na kradzieży truskawek z przydomowej działki przez sześcioletnią dziewczynkę. Hannah zaplanowała okrutną zemstę. W drodze do szkoły zaczepiła dziecko, uderzyła je w głowę, a następnie udusiła. Ciało ukryła pod kamieniami, jednak zostało ono wkrótce odnalezione, a Hannah stała się od razu główną podejrzaną. Proces został przeprowadzony według standardów przewidzianych dla pełnoletnich przestępców. Obowiązywało bowiem wówczas przekonanie, iż „dzieci to tylko mali dorośli”. Zachowane zeznania świadków wskazują jednak, że na rozprawie wśród publiczności dominowało współczucie dla dziewczynki. Nawet sędzia wydawał się chwilami być bliski łez. Zdołał jednak całkowicie oddzielić własne emocje od wydawanego wyroku. Skazując Hannah na karę śmierci przez powieszenie, powiedział do niej: „Oszczędzenie ciebie ze względu na wiek stwarzałoby – jak mówi prawo – zagrożenie dla społeczeństwa, gdyż byłoby popieraniem poglądu, że dzieci mogą popełniać tak okrutne czyny bezkarnie”. Jakby sam wyrok nie był wystarczająco druzgocący dla winowajczyni, sędzia pognębił ją jeszcze słowami: „Musisz zrozumieć, że po śmierci czeka cię jeszcze jeden proces, jeszcze bardziej surowy i srogi niż ten, w którym odpowiadać będziesz przed Bogiem, którego obraziłaś. Po Jego stronie stanie zamordowane dziecko jako główny świadek przeciwko tobie”. Groźba ta wydaje się tym dziwniejsza, iż amerykański system sprawiedliwości zawsze potępiał tzw. double jeopardy – czyli zjawisko wielokrotnego sądzenia sprawcy za te same czyny. Wyrok na dziewczynce wykonano 20 grudnia 1786 roku. 12-letnia Hannah Ocuish stała się tym samym najmłodszą kobietą w dziejach USA uśmierconą w majestacie prawa.

13-letnia niewolnica

Mała Indianka była najmłodszym dzieckiem skazanym na śmierć na północnoamerykańskim kontynencie. Uznano, że w chwili, kiedy zabiła swoją ofiarę, miała już dorosłą psychikę. Podobnie rzecz wyglądała w procesie Jamesa Arcene, który popełnił przestępstwo w wieku dziesięciu lat. Podobnie jak Ocuish, chłopiec ten był Indianinem. Sąd federalny uznał go winnym współudziału w obrabowaniu i zamordowaniu szwedzkiego imigranta. Wspólnikiem zbrodni był dorosły członek indiańskiego plemienia, do którego należał James. Pomimo że obaj zostali bardzo szybko aresztowani, 10-letniemu Arcene udało się zbiec i przez wiele lat skutecznie ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości. Zatrzymany ponownie w wieku 23 lat, poniósł karę śmierci za przestępstwo, które popełnił jako dziecko. Na śmierć skazał go Isaac Parker, jeden z najbardziej surowych i bezwzględnych sędziów w stanie Arkansas, nie bez powodu noszący przydomek Wieszającego Sędziego. James Arcene był jedną ze 160 osób, skazanych przez niego na najwyższy wymiar kary. Przypadek skazania człowieka na śmierć za czyn, którego dopuścił się jako małe dziecko, w dodatku ewidentnie pod wpływem i przewodnictwem dorosłego, do dzisiaj budzi skrajne emocje. Z tej przyczyny bywa często przywoływany w dyskusjach o karze śmierci dla nieletnich w USA, a także jako przykład dyskryminacji w traktowaniu Indian i czarnoskórych przez amerykański wymiar sprawiedliwości.

17-letnia Virginia Christian, najmłodsza kobieta stracona na krześle elektrycznym
wirginia penitentiary/wikipedia

Nie wdając się w dyskusję na temat: czy rzeczywiście to rasizm był winny temu stanowi rzeczy, czy też osoby pochodzące z takich środowisk miały większe skłonności do wchodzenia w zatargi z prawem, niezaprzeczalny pozostaje fakt, iż zdecydowaną większość małoletnich skazańców stanowiły osoby o nieeuropejskim rodowodzie. Także w stanie Missouri najmłodszą ofiarą kary głównej stała się niewolnica Mary oskarżona o zamordowanie dziecka swoich właścicieli i powieszona w 1838 roku w wieku zaledwie 13 lat. Przyznanie się do winy oskarżonej uzyskano poprzez przywiązanie jej do drzewa i zastraszenie chłostą. W tamtym czasie odpowiedzialność karną mogła ponosić osoba, która ukończyła 14 lat. Ława przysięgłych otrzymała jednak wskazówkę, żeby albo uznać Mary za 14-latkę, albo w ogóle nie brać jej wieku pod uwagę, gdyż posiada ona „wystarczająco rozwinięty umysł, by wiedzieć, który czyn jest przestępstwem”. Do dzisiaj niewolnica Mary pozostaje najmłodszą osobą skazaną na karę śmierci w stanie Missouri.

Pierwowzór bohatera „Zielonej mili”

Wydawać by się mogło, że wraz z nastaniem XX wieku wzrosła wrażliwość Amerykanów na problematykę młodocianych przestępców oraz konieczność resocjalizacji tych osób w celu przywrócenia ich społeczeństwu i podarowania im drugiej szansy. W rzeczywistości jednak nadal dochodziło do wydarzeń rodem ze średniowiecza, gdzie w majestacie prawa uśmiercano nie tylko osoby, które nie osiągnęły pełnoletności, ale także których wina budziła poważne wątpliwości. Najbardziej jaskrawym przykładem takiej sytuacji była egzekucja 14-letniego George’a Stinneya w 1944 roku, w stanie Karolina Południowa. Ten czarnoskóry, pochodzący z ubogiej rodziny chłopiec został oskarżony o zgwałcenie i zamordowanie dwóch białych dziewczynek w wieku 8 i 11 lat. Adwokatem oskarżonego był Charles Plowden, którego taktyka polegała nie na rzeczywistym zmierzeniu się z zarzutami stawianymi jego klientowi i próbie ich odparcia, lecz jedynie na poddaniu Stinneya badaniom psychiatrycznym. Ława przysięgłych składała się wyłącznie z białych mężczyzn, gdyż zgodnie z obowiązującymi wówczas prawami Jima Crowa (ograniczenia prawne mające na celu pogłębienie separacji między białą i czarną ludnością) osoby o innym kolorze skóry nie mogły sprawować takiej funkcji. Istnieją przesłanki, które pozwalają powątpiewać w bezstronność owych przysięgłych. Jednemu z nich przypisywano nawet przynależność do organizacji Ku Klux Klan. Faktem jest natomiast, że skazanie dziecka na śmierć zajęło im niecałe trzy godziny. Zwraca również uwagę uzasadnienie wyroku. Sędzia wyraził w nim przekonanie o konieczności skazania Stinneya nie z powodu faktycznego udowodnienia mu odpowiedzialności za tę konkretną zbrodnię, ale przede wszystkim ze względu na jego „ogólną demoralizację”. Jedynym dowodem, jakim dysponowano, było rzekome przyznanie się oskarżonego do winy (prawdopodobnie wymuszone, a poza tym oparte tylko na oświadczeniu śledczych; brakowało pisemnego dokumentu). Kolejnym złamaniem procedury było przesłuchanie dziecka bez obecności adwokata oraz rodziców. Nie zachował się także protokół z rozprawy. Chłopcu nie udzielono informacji o możliwości odwołania się od wyroku. Jak się później okazało, adwokat uznał to za zbędne, gdyż „rodzina nie miała na to pieniędzy”.

Dla uświadomienia sobie różnicy w podejściu ówczesnych prawników do klientów w zależności od ich koloru skóry, warto przywołać przypadek Floyda Lovelessa – białego 17-latka skazanego na śmierć w stanie Nevada, w tym samym roku, kiedy zabito Stinneya. Zanim wyrok został wykonany, jego zdeterminowani obrońcy stoczyli długą, sądową batalię, która doprowadziła do apelacji i kilkukrotnych odroczeń egzekucji.

Pomimo iż uwaga opinii publicznej zwrócona była wówczas głównie na inwazję w Normandii oraz losy zaangażowanych w nią żołnierzy, znaleźli się ludzie, którym życie skazanego 14-latka nie było obojętne. W setkach listów domagających się jego ułaskawienia wskazywano m.in. na łagodny wyrok, który za niemal identyczną zbrodnię otrzymał biały nastolatek, a także grzmiano z oburzeniem, iż „tylko Hitler mógłby pomyśleć o egzekucji dziecka”. Niestety, władze pozostały nieugięte i wyrok został wykonany w czerwcu 1944 roku przy użyciu krzesła elektrycznego. Ostatnim życzeniem chłopca były słodycze. Świadkowie opisywali przebieg egzekucji jako makabryczny. Z powodu niskiego wzrostu Stinney musiał usiąść na książce telefonicznej, a strażnicy mieli problem z zapięciem pasów wokół jego drobnego ciała.

Obrońcy praw człowieka przez całe dekady żądali rewizji tego wyroku. Argumentowali, że miał podłoże rasistowskie, a dowody winy były niedostateczne. Najbardziej zaangażowaną osobą w tę walkę była siostra Stinneya, Katherine Robinson. Kobieta musiała czekać aż 70 lat, aby móc przedstawić światu swoją wersję wydarzeń. W próbie oczyszczenia brata z zarzutów wytoczyła wszelkie możliwe działa; począwszy od wspomnianych już rażących, formalnych uchybień samego procesu, aż po nowe dowody wskazujące na niewinność skazanego. Jej prawnicy zwrócili uwagę na bardzo istotną kwestię, z nieznanych przyczyn przeoczoną w 1944 roku: zamordowane dziewczynki zginęły od uderzeń ogromną belką, której wątły chłopiec nie byłby w stanie nawet unieść. Ponadto druga siostra zeznała, że w tamtym dniu przebywała z George’em na werandzie, a ich jedyny kontakt z ofiarami polegał na krótkiej rozmowie, podczas której dziewczynki zapytały, gdzie mogą zerwać kwiaty. W ten sposób George oraz jego siostra stały się ostatnimi osobami, które widziały dzieci żywe. Właśnie ten fakt pogrążył wówczas młodego Stinneya. Warto zauważyć, że kobieta ujawniła te okoliczności od razu po aresztowaniu brata, jednak wówczas jej zeznanie zostało zignorowane.

Argumenty te okazały się przekonujące dla sądu, który 17 grudnia 2014 roku orzekł, iż skazanie George’a Stinneya było niesłuszne. Sędzia Carmen Mullen podkreśliła, że proces chłopca przebiegał nieprawidłowo oraz że jego obrońca w rażący sposób nie dopełnił swoich obowiązków, co w rezultacie oznaczało naruszenie szóstej poprawki do Konstytucji USA. Rodzina Stinneyów z wielką ulgą i satysfakcją przyjęła to orzeczenie, stanowiące symboliczną formę zadośćuczynienia za ich tragedię.

Historia Stinneya stała się inspiracją dla kilku książek i filmów. Najwierniej przedstawia ją film pt. „83 dni”, ale jej motywy wykorzystuje także kultowa produkcja „Zielona mila”.

Dwukrotnie na krześle elektrycznym

Pomimo iż medialny rozgłos sprawił, że postać Stinneya jest najbardziej rozpoznawalna, nie był on jednak (wbrew powszechnej opinii) najmłodszym amerykańskim skazańcem XX wieku. Tytuł ten przysługuje 13-letniemu Fortune’owi Fergusonowi, straconemu na Florydzie w 1927 roku za zgwałcenie ośmiolatki. Niewiele wiadomo o tym przypadku; istnieją przypuszczenia, że i tutaj wystąpiły mankamenty procesowe, a dominującą rolę odegrał rasizm. Są to jednak wyłącznie dywagacje.

Najmłodszą kobietą skazaną na śmierć w XX wieku w USA była Virginia Christian ze stanu Wirginia. Na krześle elektrycznym zginęła w 1912 roku, w dzień po swoich 17. urodzinach. Dziewczyna uderzyła swoją pracodawczynię podczas sprzeczki, nieumyślnie powodując jej śmierć. Ponieważ zmarła kobieta była ważnym członkiem lokalnej społeczności, opinia publiczna domagała się od początku bardzo surowej kary dla sprawczyni. Działający pod presją sąd nie uwzględnił żadnych okoliczności łagodzących i skazał Christian na najwyższy wymiar kary. Tym samym nastolatka stała się ostatnią, niepełnoletnią kobietą, na której wykonano wyrok śmierci w Stanach Zjednoczonych.

Wyjątkowo okrutny los spotkał także innego młodocianego skazańca, Willie’ego Francisa z Luizjany. Za zabójstwo swojego pracodawcy w 1946 roku, ten 17-letni chłopak został poddany dwukrotnej próbie uśmiercenia na krześle elektrycznym. Po pierwszej z nich, nieudanej ze względów technicznych z winy pijanych pracowników więzienia, prawnicy Francisa ostro sprzeciwili się jej ponowieniu. Powołując się na siódmą poprawkę do konstytucji, nazwali ponowne przeprowadzenie egzekucji „okrutną i wymyślną karą”. Sąd nie uwzględnił ich argumentacji i ostatecznie wyrok został wykonany po raz drugi, tym razem skutecznie, w maju 1947 roku.

Chociaż Willie Francis nie jest tym, który zamyka tę czarną listę, zmierzch ery egzekucji na nieletnich był już blisko. W 2005 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zakazał wykonywania kary śmierci na nieletnich przestępcach, uznając ją za niezgodną z konstytucją. Do tego kroku obligowały go również postanowienia zawarte w międzynarodowych traktatach dotyczących praw człowieka, zabraniające skazywać na śmierć osoby, które w chwili popełnienia przestępstwa nie miały ukończonych 18 lat. Międzynarodowy pakt praw obywatelskich i politycznych, amerykańska konwencja praw człowieka oraz konwencja praw dziecka także posiadają taką klauzulę. Według danych Amnesty International, w latach 1990–2005 karze śmierci w USA poddano 19 młodocianych przestępców. Ostatni taki skazany został stracony w 2003 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA