fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Pracoholizm szkodzi nie tylko pracownikowi, ale i pracodawcy

Badania dowodzą, że praca do późnych godzin wieczornych i w weekendy oraz funkcjonowanie pod wpływem ciągłego stresu bardzo obniżają naszą efektywność działania
shutterstock
Samozatrudnieni i młode talenty łatwiej popadają w uzależnienie od pracy, zwłaszcza gdy sprzyja temu kultura firmy.

Jeśli pracujesz więcej niż 40 godzin tygodniowo, zarywając noce, jeśli myślisz i mówisz niemal wyłącznie o pracy, którą zabierasz na weekendy i na wakacje, poświęcając dla niej relacje z bliskimi, a w dodatku stale czujesz się nią zestresowany – to prawdopodobnie zaliczasz się już do pracoholików. W Polsce – jak wynika z ubiegłorocznego badania CBOS dotyczącego uzależnień behawioralnych –ta grupa liczy prawie jedną dziesiątą pracowników, podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii niedawny sondaż oszacował ją aż na 40 proc.

Droga do wypalenia

O problemie pracoholizmu, czyli uzależnienia od pracy, media i eksperci przypominają zwykle przy okazji Dnia Pracoholika, który w Polsce przypada 12 sierpnia (a w krajach anglosaskich 5 lipca). Na co dzień ten problem jest pomijany. Jak ocenia Małgorzata Czernecka, psycholog i szefowa firmy doradczej Human Power, pracodawcom na ogół nie przeszkadza pracoholizm pracowników. Wydaje im się, że takie osoby są oddane pracy, bardzo zaangażowane, ambitne, skuteczne i efektywne. Do czasu.

– Badania pokazują, że duża ilość godzin spędzonych w pracy czy praca do późnych godzin wieczornych i w weekendy oraz funkcjonowanie pod wpływem ciągłego stresu bardzo obniża naszą efektywność działania i paradoksalnie wydłuża czas potrzebny do realizacji zadań – przypomina Czernecka. Żyjąc w ciągłym napięciu i stresie, pracownicy stają się też mniej kreatywni, pogarsza się stan ich zdrowia.

Czytaj także: Rząd zachęca do etatu. Samozatrudnienie jest takie złe?

To prosta droga do wypalenia zawodowego, które często kończy się dłuższym zwolnieniem chorobowym. Z danych CBOS wynika, że zagrożenie pracoholizmem zwiększa praca na własny rachunek (samozatrudnienie), a także pełnienie funkcji kierowniczych, odpowiedzialność za pracę innych osób lub kierowanie projektami.

Dr med Bohdan Woronowicz, psychiatra, specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień z Centrum Konsultacyjnego Akmed w Warszawie, zaznacza jednak, że nie każdy, kto bardzo dużo pracuje, jest pracoholikiem. Niekiedy wynika to z dużej liczby obowiązków albo z przymusu ekonomicznego czy z chęci dorobienia się.

Stres bez satysfakcji

– Typowe dla pracoholików jest natomiast poczucie przymusu wykonywania pracy w czasie wolnym, myślenie o problemach związanych z pracą nawet wówczas, kiedy jest się poza nią, oraz wykonywanie pracy ponad to, co jest wymagane przez szefów. Bardzo często spotykany jest też brak satysfakcji z osiągniętego celu, bo pracoholik niezwykle rzadko cieszy się ze swoich osiągnięć – wyjaśnia dr Woronowicz.

Małgorzata Czernecka zwraca uwagę, to właśnie brak satysfakcji z osiągnięcia celu, przekonanie, że zawsze można zrobić coś więcej i lepiej, pozwala odróżnić pracoholika od osoby bardzo zaangażowanej w swoją pracę, która czuje granicę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym i świadomie decyduje, kiedy zostaje po godzinach. Potrafi jednak odciąć się mentalnie od pracy i cieszy się z osiągniętych sukcesów. Może to być wskazówka dla menedżerów, czy aby ich oddani pracownicy nie popadają w pracoholizm.

Magdalena Warzybok, szefowa firmy doradczej Kincentric w Polsce, zwraca uwagę, że uzależnienie zawsze jest wynikiem indywidualnych cech pracownika i sprzyjającego środowiska pracy. Jeśli osoba, która wykazuje cechy sprzyjające pracoholizmowi (duże ambicje, perfekcjonizm) trafi do firmy, w której kultura organizacyjna czy menedżerowie promują „poświęcanie się dla pracy", to z dużym prawdopodobieństwem popadnie w uzależnienie.

Sprzyjają też temu kryzysowe warunki, w tym brak stabilności, duża niepewność, no i zwiększone obciążenie pracą. Szefowa Kincentric przypomina, że w pierwszych miesiącach pandemii część pracowników, w tym zwłaszcza menedżerów, musiała pracować dużo więcej niż zwykle. Z kolei w nadchodzących miesiącach obciążenie pracą zwiększy spowodowany przez pandemię kryzys gospodarczy, szczególnie w firmach, które przejdą cięcia zatrudnienia.

Kryzysowe ryzyko

Dodatkowym czynnikiem ryzyka dla osób ze skłonnościami do pracoholizmu jest duża zmienność i niestabilność otoczenia. – W takich warunkach szybko zmieniają się kryteria sukcesu, więc perfekcjonistom trudniej osiągnąć zadowolenie z efektów swojej pracy – wyjaśnia Magdalena Warzybok.

Ryzyko jest spore, chociaż badanie CBOS dowodzi, że grupa pracoholików nie jest w Polsce zbyt liczna. W dodatku wyraźnie zmalała w porównaniu z badaniem z 2015 r. (Wtedy szacowano ją na 19,1 proc.). Problem w tym, że w tym czasie znacznie wzrósł – z 36 proc. aż do ponad 70 proc. – udział tych, u których występuje pewne prawdopodobieństwo uzależnienia od pracy.

Z tej grupy mogą się rekrutować pracoholicy czasów pandemii, tym bardziej że kryzys może zwiększyć skalę samozatrudnienia. W dodatku wprowadzona w ostatnich miesiącach masowa zdalna praca ułatwia wykonywanie obowiązków zawodowych niemal przez całą dobę. Według danych firmy Microsoft, która regularnie monitoruje swoich pracowników przeniesionych do pracy w domu, ich tydzień pracy wydłużył się średnio o cztery godziny.

Rola menedżera

Jak jednak twierdzi dr Woronowicz, dla części osób zagrożonych pracoholizmem praca z domu może być pozytywną zmianą; są wtedy pod większą kontrolą rodziny, która może ich nieco zastopować, sytuacja zmusza ich także do bardziej aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym „kosztem pracy". Wcześniej, gdy takie osoby spędzały cały dzień w biurze, a wieczorami pracowały w domu, bliscy mogli nie zdawać sobie sprawy z ich obciążenia.

Bardzo dużo zależy tu od szefów. Jak wyjaśnia Małgorzata Czernecka, jeśli menedżerowie pracują non stop, to zapraszają do podobnego sposobu działania swoich pracowników. Dlatego tak ważna jest umiejętność oceny znaczenia zadań, a także ich delegowanie. Trzeba też ćwiczyć asertywność w komunikacji i – szczególnie w trybie home office – wyraźnie oddzielać życie zawodowe od prywatnego. Bardzo przydaje się stały harmonogram dnia, wydzielenie czasu dla rodziny – najlepiej w ustalonych godzinach. Wysyłanie e-maili po godz. 19 czy przed 8 rano i w weekendy, służbowe telefony w czasie wolnym od pracy także nie powinny mieć miejsca.

– Odpoczynek powinnyśmy traktować na równi z pracą. Kiedy ta równowaga jest zaburzona, mocno obniżamy efektywność pracowników, co prędzej czy później przełoży się na wyniki finansowe naszej firmy – podkreśla psycholog.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA