fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Przyszłość to jedzenie lokalne

Adobe Stock
Czy świat poradzi sobie z wyżywieniem rosnącej klasy średniej? To zależy od lokalnych firm i... spokoju na ocenach. Do 2050 r. produkcja żywności wzrośnie aż o 60 proc.

Produkcja żywności musi wzrosnąć o 60 proc. do 2050 r., choć liczba ludności wzrośnie „jedynie" do 9,8 mld z 7,6 mld dziś – prognozuje raport o przyszłości globalnego sektora rolno-spożywczego banku BGŻ BNP Paribas, do którego dotarła „Rzeczpospolita".

Czytaj także: Embargo embargiem, a Rosja i tak kupuje naszą żywność

Rozrosną się globalne firmy spożywcze, ale mocno na znaczeniu zyskają małe firmy lokalne. Średnie mogą mieć kłopoty. Zmieni się sposób zakupów dzięki pokoleniu młodych ludzi oraz rosnącym dochodom kobiet.

Polityczny wymiar GMO

– Rolnictwo i przemysł produkcji żywności nie może być już tak nieprzyjazny wobec środowiska jak dziś – mówi „Rzeczpospolitej" Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro BNP Paribas. Zmiany są jego zdaniem nieuniknione, bo wskaźniki są zastraszające: 70 proc. wody pitnej zużywa rolnictwo, a już 35 proc. użytkowanych gruntów jest częściowo lub silnie zdegradowane.

Raport zgrabnie omija temat żywności GMO, informując, że w krajach rozwijających się jest ona główną strategią zwiększania plonów, ale „jest zakazana w UE oraz Japonii".

– Skoro nie potrafimy się pogodzić w sprawie GMO, trzeba się zainteresować produkcją żywności lub pasz z... owadów – mówi Urbaniak. Wartość rynku pasz z owadów wzrośnie do 2022 roku do 1 mld dol., jednak może on znaleźć przeciwników wśród korporacji. – Obawiam się, że jakaś globalna firma produkcyjna może mieć interes w tym, aby udowodnić, że robaki są groźne dla zdrowia, aby utrzymać status quo naszego rynku – dodaje.

Dla prognoz potrzebnej żywności kluczowe znaczenie ma urbanizacja. Jej efektem będzie wzrost klasy średniej z 3,2 mld do 4,6 mld osób już za siedem lat. Do 2030 r. na Azję może przypadać aż dwie trzecie globalnej klasy średniej, w Afryce urośnie ona o 40 proc., nie wzrośnie natomiast w Unii Europejskiej i Ameryce Płn.

Pokolenie zmieni świat

– Gdyby ktoś się zastanawiał, jak ten rynek będzie wyglądał, niech zapyta swojego 12-letniego dziecka, bo to ono lajkując czy udostępniając treści w sieci właśnie w tej chwili, decyduje o przyszłości rynku – twierdzi Urbaniak.

Rynek żywności zmienią więc dzisiejsza młodzież (10–24 lata) i kobiety, bo te dwie grupy zwracają uwagę na jakość żywności i szukają o niej informacji. Jako źródła liczyć się będą media społecznościowe i społeczność lokalna.

– Do tej pory producenci żywności, zwłaszcza globalni, komunikowali, że słodzony napój jest zdrowy, a konsumenci byli niemi – mówi Urbaniak.

Sceptycznie patrzy jednak na rolę młodzieży Kacper Nosarzewski, futurysta z firmy doradczej 4CF. – Rosnący wpływ młodego pokolenia jest zawsze taki sam. Każde pokolenie ma swoje preferencje, ich zmiana nie jest niczym nowym – mówi „Rzeczpospolitej".

Zgadza się natomiast z dużym znaczeniem deglobalizacji. Rosnący popyt na żywność zwiększy bowiem według raportu rolę dużych firm jako globalnych dostawców żywności, ale konsumenci z krajów rozwiniętych uważają, że to lokalna żywność wspiera gospodarkę. – Ogromne znaczenie mają tu kwestie bezpieczeństwa – uważa Nosarzewski. – Jeżeli nie uda się zachować wolności handlu na oceanach, którą próbują zaburzyć Rosjanie i Chińczycy, to zmierzymy się z wynikami deglobalizacji i wtedy będzie kluczowe, czy osiągnęliśmy już samowystarczalność czy nie, i ceny żywności wzrosną w sposób przerażający – mówi futurolog.

Raport zapowiada, że rynki lokalne odżyją, a miejscowe firmy będą zwiększały udziały w dostawach. – Jeżeli nie stworzymy polskich holdingów wspierających rozwój firm lokalnych, pojawią się takie holdingi związane z kapitałem zagranicznym – uważa Urbaniak. – Musimy zbudować na czas odpowiednią reprezentację po stronie dużych firm, które będą współpracowały z firmami mikro – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA