fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Napisy na budynku MEN. Piontkowski: Profanacja dokonana przez idiotów

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Na budynku Ministerstwa Edukacji Narodowej pojawiły się wykonane farbą napisy, m.in. słowa "Twoje dziecko LGBT+". Szef resortu Dariusz Piontkowski ocenił, że doszło do sprofanowania zabytku i że dokonała tego grupka "idiotów i barbarzyńców".

- Ci, którzy niszczą zabytki, to barbarzyńcy - powiedział na zorganizowanej przed siedzibą MEN konferencji prasowej Dariusz Piontkowski. Zaapelował o pomoc w znalezieniu "grupki wandali".  Poinformował, że z zapisów monitoringu wynika, że sprawców było troje.

Minister podkreślił, że budynek zajmuje "szczególne miejsce w naszej historii, w naszej martyrologii, gdzie męczeni byli polscy bohaterowie, męczeni byli przez Gestapo więźniowie".

Na gmachu przy alei Szucha w Warszawie niebieską i czerwona farbą wymalowany został napis "Twoje dziecko LGBT+" oraz imiona, m.in. Michał, Kacper, Wiktor i Zuzia.

Siedziba MEN, czyli budynek przy alei Jana Chrystiana Szucha 25 został wzniesiony w latach 1927-1930 dla Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.  Po zajęciu stolicy w 1939 r. niemieccy okupanci rozpoczęli w ramach eliminacji polskiej inteligencji masowe aresztowania, a gmach ministerstwa stał się siedzibą Urzędu Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Warszawskiego. Trzy piętra w budynku zajmowało Gestapo.

W gmachu przetrzymywani, przesłuchiwani, torturowani i mordowani byli aresztowani przez Niemców Polacy.

Piontkowski: To była zaplanowana akcja

- Budynek został sprofanowany przez grupę idiotów, bo trudno to inaczej nazwać - mówił Piontkowski. Ocenił, że sprawa powinna wywołać falę powszechnego oburzenia.

- Ta trójka zrobiła to z pełną premedytacją. Nie był to akt desperacji, wzburzenia emocjonalnego, tylko zaplanowana akcja - powiedział minister. Poinformował, że usunięcie napisów będzie kosztowało co najmniej kilka tysięcy złotych, "o ile w ogóle będzie możliwe".

- Mamy nadzieję, że policja jak najszybciej złapie tych wandali, a sąd ich przykładnie ukarze tak, aby kolejni barbarzyńcy nie niszczyli polskich budynków, budynków zabytkowych, o szczególnym miejscu w naszej tradycji - oświadczył.

Przypomniał niszczenie posągów przez Talibów w Afganistanie i wyraził nadzieję, że "dzisiaj w Polsce tego typu akcja wywoła również powszechne oburzenie".

"Swoje pretensje trzeba komunikować w sposób cywilizowany'

Jeden z dziennikarzy zwrócił szefowi MEN uwagę, że nie słyszał o jego reakcji na doniesienia o samobójczej śmierci "z powodu orientacji seksualnej" 12-latki z Kozienic . - Budynek jest dla pana ważniejszy? - spytał reporter.

Dariusz Piontkowski odparł, że od dyrekcji szkoły w tej sprawie napłynęły "jednoznaczne informacje" i że "nie było tam żadnej informacji, aby jakikolwiek podtekst orientacji seksualnej wchodził w tym wypadku" w grę.

Pytany, dlaczego jego zdaniem doszło do dewastacji minister odpowiedział: - Trzeba pytać osoby, które to zrobiły.

- Dla mnie to jest po prostu czyste barbarzyństwo i bez względu na to, z jakiego powodu zostało dokonane, powinno być przykładnie ukarane - dodał.

Jedna z dziennikarek zwróciła uwagę, że napisy na murach siedziby MEN odnoszą się do śmierci konkretnych nastolatków, w których sprawie do resortu wysyłane były petycje, a działacze zgłaszali problem homofobii w polskich szkołach.

- Na razie nie wiemy, dlaczego i kto te napisy wykonał. Jeżeli pani interpretacja tych napisów jest prawidłowa, to nie zmienia sytuacji. Jeszcze raz powtórzę: to są barbarzyńcy i idioci, którzy nie potrafią uhonorować polskiej tradycji i zabytków w Polsce i to należy jednoznacznie potępić - odparł Dariusz Piontkowski. Dodał, że jego zdaniem "swoje poglądy i swoje pretensje" trzeba komunikować w sposób cywilizowany.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA