fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prof. Góralczyk: Pekin stawia na nękanie i wyczerpywanie społeczeństwa Hongkongu

AFP
Jeśli zostaną wykorzystane wszystkie inne opcje, to ta z użyciem siły przez Chiny jest jak najbardziej brana pod uwagę – mówi prof. Bogdan Góralczyk, sinolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Chiny nie zamierzają wysyłać wojska na ulice Hongkongu” – twierdzi szefowa hongkońskiej administracji Carrie Lam. Nagranie prywatnej rozmowy Lam z przedstawicielami biznesu opublikowali dziennikarze Reutersa. Czy można wierzyć takim zapewnieniom?

Carrie Lam ma rację – chińskie wojska raczej nie będą interweniować w Hongkongu. Raczej, bo nigdy nie możemy tego zagwarantować w stu procentach. Jeśli zostaną wykorzystane wszystkie inne opcje, to ta z użyciem siły jest jak najbardziej brana pod uwagę. Aczkolwiek jest co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście przyczyn, dla których Chiny nie będą chciały wejść siłowo.

Co powstrzymuje Pekin przed użyciem wojska do pacyfikacji demonstrantów?

Po pierwsze mamy do czynienia z wojną handlową między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Właśnie wprowadzano nowe cła i jest to atmosfera bardzo niesprzyjająca także dla Hongkongu, bo mamy konflikt dwóch największych gospodarek świata. Po drugie Chiny wyciągnęły wniosek z 1989 r. i z wydarzeń na placu Tiananmen, o których do dziś pamięta się na Zachodzie. Trzecia z przyczyn i dla mnie to rzecz najważniejsza – tam wcale nie chodzi o Hongkong tylko o Tajwan.

Gdzie zbliżają się wybory...

Obecna administracja tajwańska, która jest nieprzychylna Pekinowi, może przegrać, przynajmniej na to wskazują sondaże. To mogłoby pomóc koncepcji „pokojowego zjednoczenia dwóch organizmów chińskich” – czyli Tajwanu i Chińskiej Republiki Ludowej. Ale gdyby Pekin spacyfikował Hongkong, to jak można potem mówić o pokojowym zjednoczeniu? Nie mówiąc już o tym, że mogłoby to wpłynąć bezpośrednio na tajwańskie wybory, które odbędą się w styczniu 2020 r.

Protesty wybuchły po tym jak ogłoszono projekt ustawy ws. ekstradycji umożliwiającej władzom komunistycznych Chin na sądzenie obywateli Hongkongu. To jedyny powód napięć na linii Hongkong-Pekin?

O tej ustawie już nikt nie wspomina. Strategia Chin polega na tym, żeby Hongkong coraz bardziej „rozmywać”. Władze w Pekinie zarysowały już nawet projekt budowy największego na świecie megalopolis złożonego z dziewięciu miast południa Chin. W ramach tego planu Hongkong stałby się zatem tylko jedną z większych dzielnic gigantycznego organizmu miejskiego, przeciwko czemu buntują się – oczywiście w sposób zrozumiały – mieszkańcy Hongkongu.

Więcej o chińskim megalopolis

W czerwcu rozpoczęły się pierwsze demonstracje. W lipcu eskalowały, gdy protestujący zablokowali lotnisko. W sierpniu zaczęto obawiać się interwencji chińskich wojsk. Co przyniesie wrzesień?

Nie będę oryginalny w swojej ocenie, bo kilku największych specjalistów od Chin na świecie mówi, że Pekin stawia na nękanie i wyczerpywanie społeczeństwa Hongkongu – nie na użycie siły wobec protestujących. Chiny najwyraźniej nie chcą ustąpić przed żądaniami ulicy i raczej trudno przewidywać, że dojdzie tam do rozmów przy okrągłym stole. Tym bardziej, że 1 października przypada 70. rocznica utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej. Były obawy, czy przed tą datą nie dojdzie do jakiegoś przesilenia i drastycznego ruchu ze strony Chin. Ale Hongkong jest daleko od Pekinu, paradę można przeprowadzić bez oglądania się na protesty.

–rozmawiała Katarzyna Płachta

Prof. Bogdan Góralczyk jest sinologiem, politologiem i dyplomatą. W latach 2003-2008 był ambasadorem RP w Królestwie Tajlandii, Republice Filipin i Republice Związku Mjanmy. Wykłada w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA