fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Antypapieska krucjata Steve’a Bannona

Steve Bannon krytykuje Franciszka za to, że jest „politykiem”. Zapewnia: – Nie chcemy zniszczyć papieża, tylko nakłonić go, by zajął się swoimi obowiązkami
AFP
Były doradca Donalda Trumpa montuje koalicję przeciwko Franciszkowi i „kulturowemu marksizmowi w Kościele". Zrozumienie znalazł u wpływowego konserwatywnego kardynała i najważniejszego dziś włoskiego polityka.

W niewielkiej sali konferencyjnej leżącego na uboczu Watykanu XV-wiecznego pałacyku odbywa się konferencja zorganizowana przez Dignitatis Humanae Institute (DHI). Jak można przeczytać na stronie internetowej tej instytucji, została ona założona, by „pomagać chrześcijańskim politykom bronić wiary". Wśród kilkudziesięciu gości zasiadających w drewnianych ławach są m.in. były watykański dyplomata kard. Renato Martino oraz Flaminia Giovanelli, podsekretarz Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Oficjalnym tematem jest problem ubóstwa, ale główny prelegent mówi o czymś zupełnie innym.

Twarz Steve'a Bannona pojawia się na ekranie projektora. Szef skrajnie prawicowego amerykańskiego portalu Breitbart News łączy się z uczestnikami konferencji przez Skype'a wprost z siedziby serwisu w Los Angeles. Już w pierwszym zdaniu podkreśla, że „judeochrześcijański Zachód jest w kryzysie". Kilka chwil później ostrzega: „jesteśmy na wczesnym etapie brutalnego i krwawego konfliktu, któremu muszą się przeciwstawić bojownicy Kościoła". Według niego największe zagrożenie stwarzają postępująca sekularyzacja, socjalizm oraz „islamski faszyzm". Bannon zauważa, że jedynym ratunkiem jest stworzenie koalicji chrześcijańskiej skrajnej prawicy.

Przemówienia Amerykanina, wygłoszonego w 2014 r., światowe media początkowo nie zauważają. Z czasem jednak stało się ono manifestem wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się globalizacji i nie zgadzają się z wizją Kościoła reprezentowaną przez papieża Franciszka.

Kariera na zakręcie

"Nazywają mnie heretykiem" – zwierzył się w zeszłym roku chilijskim jezuitom papież. Franciszek spotyka się z silnym oporem konserwatywnych środowisk w kurii rzymskiej i poza nią. Wielu komentatorów całkiem serio rozważa już prawdopodobieństwo schizmy w Kościele. – Papież staje po stronie ludu przeciwko elitom i instytucjom, również tym kościelnym. Popiera przyjmowanie migrantów wbrew polityce USA i państw europejskich. To budzi sprzeciw i krytykę – tłumaczy w rozmowie z „Plusem Minusem" Sandro Magister, watykanista i dziennikarz „L'Espresso", największego, lewicowego tygodnika we Włoszech.

Scenariusz schizmy mógłby się spodobać szczególnie jednemu człowiekowi. W popularnym amerykańskim programie satyrycznym „Saturday Night Live" Steve'a Bannona, gdy był doradcą Donalda Trumpa, przedstawiano jako ponurego żniwiarza, który z tylnego siedzenia steruje prezydentem jak dzieckiem. Ta złośliwa karykatura kryje w sobie ziarno prawdy. Blady, niechlujnie ubrany, zawsze noszący się na czarno Bannon rzeczywiście przez kilka lat odgrywał w amerykańskiej polityce rolę złowieszczej szarej eminencji.

Teraz to samo próbuje robić w Europie. Do świata wielkiej polityki 64-letni obecnie Bannon wkroczył na początku pierwszej dekady XX w. dzięki znajomości ze skrajnie prawicowym publicystą Andrew Breitbartem. Pomógł mu przekształcić jego stronę Breitbart News w główną tubę informacyjną amerykańskiej skrajnej prawicy. W 2012 roku po niespodziewanej śmierci Breitbarta Bannon został redaktorem naczelnym portalu. Od tego czasu strona zaczęła udostępniać swoje łamy białym suprematystom, antysemitom, przeciwnikom mniejszości seksualnych oraz zwolennikom teorii spiskowych. Bannon wykorzystywał ją do walki z imigrantami, którzy jego zdaniem zagrażają „białej tożsamości". Jego drugim wrogiem była lewica, którą zamierzał zniszczyć, wzmacniając skrajną prawicę.

W 2016 r. Bannon związał się z Donaldem Trumpem. Pomógł mu wygrać wybory prezydenckie, a później został jednym z najbliższych doradców. Po wejściu do Białego Domu postanowił wykorzystać niedoświadczonego prezydenta do realizacji swoich celów. To on uważany jest za autora najbardziej kontrowersyjnych decyzji Trumpa, w tym wprowadzenia zakazu wjazdu do kraju obywateli kilku państw muzułmańskich, oddzielania dzieci migrantów od rodziców czy wycofania się USA z paryskiego porozumienia klimatycznego.

Dwa lata temu Bannon zaczął tracić przychylność prezydenta. Najpierw spadła na niego krytyka za opóźnioną reakcję Trumpa w sprawie wystąpień białych ekstremistów w Charlottesville. Następnie skłócił się z szefem personelu Białego Domu. Ostatecznie w sierpniu 2017 r. opuścił Waszyngton i wrócił na stanowisko redaktora portalu. Nie na długo. Już kilka miesięcy później musiał się pożegnać z posadą. Wszystko przez skandal, jaki wybuchł po publikacji książki „Ogień i furia: wewnątrz Białego Domu Trumpa". Jej autor Michael Wolff zacytował niepochlebne opinie Bannona o prezydencie i jego rodzinie. Ukochaną córkę Trumpa Ivankę były doradca miał m.in. nazwać „głupia jak but".

Utraciwszy większość wpływów w ojczyźnie, Bannon postanowił skupić się na Europie, gdzie w siłę zaczęły rosnąć prawicowe ruchy antyestablishmentowe. Pod koniec zeszłego roku były doradca Trumpa zarejestrował w Brukseli stowarzyszenie The Movement, które miało pomóc europejskim nacjonalistom wygrać wybory do europarlamentu, a później nawet rozwiązać Unię Europejską. Na głównych sojuszników na Starym Kontynencie Amerykanin upatrzył sobie premiera Węgier Victora Orbána oraz wicepremiera Włoch Matteo Salviniego.

Idąc za ciosem, wychowany w katolickiej rodzinie Bannon postanowił zmienić nie tylko europejską scenę polityczną, ale także dusze Europejczyków – tak, by powrócili do swoich „judeochrześcijańskich wartości". Celem tej prawicowej krucjaty stał się Watykan, a w szczególności papież Franciszek.

– Skrajnie prawicowi politycy traktują Franciszka jako wroga i zdrajcę, ponieważ symbolizuje Kościół, jakiego nie rozumieją – przekonuje Frédéric Martel, francuski politolog, dziennikarz, autor głośnej książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie". Bannon oskarża Franciszka np. o to, że za jego pontyfikatu w Kościele szerzy się „kulturowy marksizm", zarzuca mu, że jest „politykiem". Jego zdaniem to problem, ponieważ Ojciec Święty „za wszystkie nieszczęścia na świecie oskarża ruchy narodowe". Oburzenie byłego doradcy Trumpa wywołało szczególnie porównanie przez papieża obecnej sytuacji politycznej z okresem, gdy do władzy w 1933 r. dochodził Hitler.

W oczach Amerykanina Franciszek utożsamia znienawidzony przez niego globalizm. „Nie chcemy zniszczyć papieża, tylko nakłonić go, by zajął się swoimi obowiązkami i mówił w imieniu tych najmniejszych. Zamiast tego zachowuje się jak rzecznik globalnych elit, które nie popierają wiary katolickiej" – mówił Bannon w grudniu zeszłego roku brytyjskiemu magazynowi „Spectator".

Największy żal Bannon ma jednak do Franciszka za jego stosunek do imigrantów. Krótko po wyborze na Tron Piotrowy papież Bergoglio w pierwszą pielgrzymkę udał się na włoską wyspę Lampedusa, gdzie oddał hołd tym, którzy utonęli w drodze do Europy. W trakcie mszy zaapelował o większą otwartość na uchodźców. W 2015 r., w szczytowym okresie kryzysu migracyjnego, wezwał, by „każda parafia, każdy kościół, klasztor i kaplica przyjęły choć jedną rodzinę". Rok później wygłosił homilię na granicy Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Zatrzymując się przy metalowej siatce granicznej, pomodlił się za wszystkich, którzy zginęli, próbując dostać się do USA.

Z tego powodu Bannon w styczniu 2018 roku w rozmowie z „ABC News" nazwał Kościół katolicki „najgorszym inspiratorem polityki otwartych granic". Chwilę później wskazał na papieża jako głównego winowajcę kryzysu migracyjnego w Europie. By jego tradycjonalistyczna rewolucja przeciwko papieżowi zatoczyła jak najszersze kręgi, Bannon, podobnie jak w przypadku The Movement, postanowił zmontować konserwatywną koalicję. Udało mu się pozyskać wpływowych sojuszników.

Publiczne krytyki

Steve Bannon i kard. Raymond Burke poznali się w kwietniu 2014 r., gdy ten pierwszy przyjechał do Watykanu na kanonizację Jana Pawła II, i do dzisiaj pozostają w stałym kontakcie. Od razu przypadli sobie do gustu. Połączyło ich nie tylko pochodzenie, ale także stosunek wobec islamu i homoseksualizmu Były arcybiskup Saint Louis budzi w Stolicy Apostolskiej podobne kontrowersje jak były doradca Trumpa w USA. Krytycy kardynała zarzucają mu sprzyjanie skrajnej prawicy, ultrakonserwatyzm oraz sabotowanie zmian zachodzących w Kościele. Część z nich prześmiewczo porównuje go do aktora renesansowej opery. Wszystko przez strój. Duchowny często nosi długą ciągnącą się po ziemi czerwoną narzutę nazywaną cappa magna. Do tego wkłada wysoką mitrę i jedwabne rękawiczki. W ten sposób manifestuje swoje przywiązanie do tradycji sprzed Soboru Watykańskiego II.

Francuski katolicki dziennik „La Croix" przypomina z kolei, że dla sympatyków Burke jest obrońcą kościelnej doktryny, o chęć liberalizowania której posądzany jest papież, oraz świetnym znawcą prawa kanonicznego. Co więcej, nawet przeciwnicy kardynała przyznają, że podąża za swoimi przekonaniami niezależnie od konsekwencji. Dlatego, od kiedy Franciszek został papieżem, hierarcha pozostaje z nim w stałym konflikcie. Już w 2014 r. stwierdził, że Kościół pod przywództwem obecnego Ojca Świętego jest jak „statek bez steru". Za te słowa Franciszek pozbawił go wpływowego stanowiska przewodniczącego Trybunału Sygnatury Apostolskiej pełniącego rolę sądu najwyższego Stolicy Apostolskiej. Na duchownym, który w Stanach Zjednoczonych zasłynął z odmowy udzielania komunii politykom popierającym aborcję, ta kara nie zrobiła wrażenia.

Frontalny atak przeciwko Franciszkowi kard. Burke przeprowadził w związku z adhortacją „Amoris laetitia" (Radość miłości). Dokument (a zwłaszcza jego fragment: „osoby ochrzczone, które się rozwiodły i zawarły ponowny związek cywilny, powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia") bywa interpretowany tak, jakby pod pewnymi warunkami dopuszczał przyjmowanie komunii przez rozwodników będących w nowych związkach. – Kardynał publicznie skrytykował Ojca Świętego za zamieszanie, jakie jego słowa wywołały w doktrynie i moralności Kościoła – mówi Sandro Magister.

W 2016 r. Burke wraz z trzema innymi kardynałami wystosował do papieża list, w którym domagał się jasnej odpowiedzi na wątpliwości dotyczące zapisu o możliwości dopuszczenia do komunii świętej rozwodników, którzy są w kolejnym związku. Duchowni wyrazili „głębokie zaniepokojenie" i zapytali Ojca Świętego, czy „istnieją absolutne normy moralne, które zakazują czynów wewnętrznie złych". Ponieważ papież nigdy nie odpowiedział na ten list, rok temu kard. Burke razem z kilkoma dostojnikami kościelnymi ogłosił „publiczną deklarację", w której zarzucił Franciszkowi herezję. Stanowisko papieża w sprawie komunii rozwodników uznano w dokumencie za zagrożenie dla jedności Kościoła. Wezwano równocześnie, by Franciszek szanował każdy sakrament i skorygował adhortację.

Po tych słowach z kolei kardynałowi zarzucono, że chce osłabić pozycję papieża wbrew zapisom prawa kanonicznego, które daje mu pełną władzę nad Kościołem. Zdaniem Burke'a i jego popleczników, jeśli papież oddala się od wiary katolickiej, można go za to skrytykować. Hierarcha powołał się na opinię brytyjskiego mediewisty prof. Johna Wattsa, który twierdzi, że „od początku władza papieża była dokładnie określona, co oznacza, że Ojciec Święty pewnych rzeczy robić nie może".

Duchowny sprzeciwia się także polityce otwartych drzwi popieranej przez Franciszka. Gdy papież nawołuje do przyjmowania uchodźców z krajów muzułmańskich, Burke ostrzega, że islam jest zagrożeniem dla Zachodu. Podkreśla też, że wraz z napływem imigrantów z Bliskiego Wschodu w Europie szerzy się szarijat. Z kolei w lutym tego roku amerykański hierarcha razem z niemieckim kardynałem Walterem Brandmüllerem w liście otwartym skrytykowali Franciszka za to, że milczy w sprawie „plagi homoseksualizmu, która rozpowszechnia się w Kościele". Uznali, że „w Watykanie działa siatka homoseksualistów".

Do antypapieskiego chóru pod batutą Bannona dołączył także Matteo Salvini, najpotężniejszy dziś polityk Włoch. W zeszłym roku jego prawicowa i eurosceptyczna partia Liga odniosła sukces w wyborach parlamentarnych głównie dzięki antyimigranckiej retoryce. Podobna strategia pomogła ugrupowaniu odnieść sukces także w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Granie na wrogości wobec uchodźców już w 2016 r. doradzał Włochowi Steve Bannon.

Jak opisuje lewicowy brytyjski dziennik „Guardian", obaj spotkali się trzy lata temu w Waszyngtonie. Wówczas Amerykanin miał sugerować Salviniemu, by ostro atakował Franciszka w kwestii przyjmowania migrantów. Po tej rozmowie polityk rzeczywiście głośno zaczął krytykować papieża. W maju 2016 r., gdy Ojciec Święty apelował o współczucie dla uchodźców, Salvini powiedział, że nieograniczona migracja to „zorganizowana i finansowana inwazja, która przynosi chaos i problemy". Nie złagodził retoryki, gdy został wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych. Dał się także sfotografować, trzymając koszulkę z napisem: „Moim papieżem jest Benedykt".

Salvini zamknął włoskie porty dla statków ratujących uchodźców na Morzu Śródziemnym. Jego postawa bardzo spodobała się nie tylko Bannonowi, który chwali go na każdym kroku, ale także Raymondowi Burke'owi. Jakiś czas temu kardynał stwierdził, że nacjonalizm jest jedną z chrześcijańskich wartości, a zatrzymanie „imigracji muzułmanów" to oznaka odpowiedzialności. Dając wyraz sympatii do Salviniego, hierarcha zaprosił go do Watykanu krótko po zwycięstwie Ligi w wyborach parlamentarnych. Włoscy dziennikarze zwracają uwagę, że do spotkania doszło, jeszcze zanim szef rządu Giuseppe Conte złożył oficjalną wizytę u Ojca Świętego. Podobnych spotkań miało być więcej.

– Ksenofobiczna Liga i jej lider zawsze preferowali Benedykta XVI i jego krytyczne stanowisko w stosunku do islamu. Salvini, inaczej niż Franciszek, gdy mówi o katolicyzmie we Włoszech, ma na myśli idee cywilizacji, która jest dużo bardziej materialistyczna niż duchowa – mówi prof. Massimo Faggioli, historyk Kościoła z Uniwersytetu Villanova.

Krytycy Franciszka wykorzystali do ataku na niego także głośny list Benedykta XVI z kwietnia tego roku, w którym papież emeryt wskazuje na źródła skandali seksualnych w Kościele (m.in. odrzucenie tradycji na rzecz „nowocześnie pojmowanego Kościoła" czy idee seksualnej rewolucji lat 60.). Część teologów skrytykowało Benedykta, twierdząc, że jego działania podważają autorytet obecnego Ojca Świętego, a wśród przeciwników Franciszka pojawiły się głosy, że prawdziwym papieżem wciąż jest Joseph Ratzinger, ponieważ nigdy nie miał prawa ustąpić.

Szkoła gladiatorów

Dwie godziny jazdy samochodem na południe od Rzymu na wysokości 800 m wznosi się klasztor Trisulti. Opactwo zbudowane w 1204 r. z polecenia papieża Innocenta III przez wieki znajdowało się w posiadaniu kartuzów. Od kilku lat kompleks zamieszkuje tylko jeden mnich, który dba o ogród i o stado bezdomnych kotów. W grudniu zeszłego roku klasztor przeszedł pod zarząd wspomnianej na początku tego tekstu organizacji Dignitatis Humanae Institute.

– DHI została założona w 2008 r. za pontyfikatu Benedykta XVI. Początkowo jej zadaniem było zaszczepienie w Watykanie idei nowej krucjaty przeciwko islamowi. Obecnie organizacja stowarzysza przedsiębiorców, aktywistów i duchownych obawiających się Franciszka, a sympatyzujących z Trumpem – mówi prof. Faggioli.

Na czele DHI stoi zausznik Bannona Brytyjczyk Benjamin Harnwell, niegdyś powiązany z probrexitową Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa. Dwa lata temu Bannon został oficjalnym patronem organizacji. W jej władzach zasiadają m.in. kard. Burke oraz Austin Ruse, jeden z organizatorów Światowego Kongresu Rodzin. – Kongres skupia ultrakonserwatywnych katolików z USA i Rosji. Wspiera go bliski Putinowi oligarcha Konstantin Małofiejew – przypomina prof. Luiza Bialasiewicz z Uniwersytetu w Amsterdamie, badaczka ruchów antyimigranckich.

W ostatnim czasie współpracownicy DHI skupiają się na rozwijaniu jej sztandarowego projektu – założenia w murach klasztoru Trisulti placówki, którą Harnwell nazwał Akademią Judeochrześcijańskiego Zachodu. Jej głównym zadaniem ma być wyszkolenie nowego pokolenia liderów, którzy w przyszłości zastąpią Trumpa, Orbána, Francuzkę Marine Le Pen i zmienią oblicze świata oraz katolicyzmu. Bannon określa ich mianem „nowoczesnych gladiatorów, którzy będą walczyć o zachodnią kulturę".

W rozmowie z Agencją Reutera Harnwell stwierdził, że opactwo jest w stanie przyjąć od 250 do 300 studentów. Jednym z wykładowców ma być sam Steve Bannon. Czego akademia będzie uczyła? Według Harnwella teologii, filozofii, historii oraz funkcjonowania nowych mediów.

Pytanie, czy Amerykanin i jego poplecznicy są dość silni, by zrealizować swój śmiały plan i osłabić pozycję Franciszka. Na pierwszy rzut oka udało im się odnieść pewien sukces, przynajmniej we Włoszech. Magazyn „Politico" pod koniec zeszłego roku opublikował sondaż, z którego wynika, że o ile w 2013 r. obecnego papieża popierało 88 proc. Włochów, o tyle w 2018 roku już „tylko" 71 proc. Głównym powodem tego spadku była kwestia migracji.

„Dla wielu katolików Ojciec Święty nie jest już symbolem duchowego przewodnika. Jest oskarżany o to, że nie zajmuje się prawdziwymi problemami, z którymi mierzą się ludzie" – mówi na łamach „Politico" Oliviero Forti z włoskiego Caritasu. Słychać tu echo słów Bannona, Salviniego czy kard. Burke'a.

Z drugiej strony większość ekspertów jest zdania, że nie są oni w stanie zagrozić Franciszkowi. Dziennikarze amerykańskiego katolickiego portalu Crux zwracają uwagę na kruchość sojuszu łączącego byłego doradcę Trumpa i kard. Burke'a. Pozornie obaj są przeciwnikami papieża, ale dla amerykańskiego hierarchy celem jest niedopuszczenie do komunii rozwodników. Bannon z kolei miał już trzy żony, a jego głównymi wrogami pozostają lewica i globaliści.

Co więcej, łącząca przeciwników Franciszka DHI ma coraz większe problemy z włoskimi władzami. Na początku czerwca Ministerstwo Kultury znajdujące się w rękach współrządzącej partii Ruch Pięciu Gwiazd wypowiedziało organizacji umowę o dzierżawie klasztoru. Resort zarzucił Harnwellowi, że nie uiścił opłat koncesyjnych i nie wykonał prac konserwatorskich. Brytyjczyk już zapowiedział, że odwoła się od tej decyzji, za którą jego zdaniem stoją środowiska lewicowe.

– Papież ma wielu wrogów, którzy chcą, by ustąpił, ale jest silny i ma mnóstwo zwolenników wśród wiernych na całym świecie. Jeśli nie zachoruje albo nagle nie umrze, przetrwa te ataki – twierdzi Martel.

Jeszcze dosadniej wypowiada się na ten temat prof. Faggioli. – Myślę, że przeciwnicy papieża go nie powstrzymają. Przede wszystkim dlatego, że wizja Kościoła reprezentowana przez Franciszka jest związana z tym, jak zmienia się dzisiaj katolicyzm na świecie, a nie z osobistym projektem teologicznym Jorge Maria Bergoglia – podsumowuje naukowiec.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA