fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Probówka, pipeta i mamy kotleta

fot. MariusBoatca
Flickr
Już za pięć lat do sprzedaży ma trafić mięso wyhodowane w laboratorium. Trzeba tylko obniżyć jego cenę i poprawić konsystencję.

Profesor Mark Post z Uniwersytetu w Maastricht, który dwa lata temu wyprodukował pierwszego hamburgera z komórek macierzystych, założył firmę Mosa Meat, która ma się zająć komercjalizacją wynalazku. Zamierza zatrudnić 25 naukowców.

Prototypowy hamburger zaprezentowany i zjedzony na konferencji w Londynie w 2013 roku spotkał się z życzliwym przyjęciem znawców. Według jednego z ekspertów smakował prawie jak mięso, był tylko mniej soczysty. Według innego był nie do odróżnienia od prawdziwej wołowiny. Kotlet składał się z małych, centymetrowych kawałków mięśnia krowiego wyhodowanych z komórek macierzystych. Te fragmenty połączono i nasączono tłuszczem.

Pomimo pozytywnych opinii smakoszy prof. Post nie jest do końca zadowolony z kotleta i chce go ulepszyć. Twierdzi, że jest zbyt homogeniczny, brakuje mu krwi, tkanki łącznej i tłuszczu - wszystkiego, co stanowi o konsystencji wołowiny.

Firma Mosa Meat będzie też pracować nad obniżeniem kosztów. Wytworzenie prototypowego kotleta kosztowało 1,2 mln zł. Nawet znani z rozrzutności maklerzy z londyńskiego City zawahaliby się przed zamówieniem tak drogiego lunchu. Cenę można obniżyć jedynie automatyzując produkcję – i jest to wyzwanie, bo nikt dotąd nie rozmnażał komórek macierzystych na skalę przemysłową.

Trudności szykują się spore, ale technologia ma przyszłość. Jak obliczyli eksperci z magazynu „Experimental Science and Technology Journal", burger z laboratorium wymaga o 45 proc. mniej energii i o 99 proc. mniej ziemi niż kotlet z prawdziwego byka, jego produkcja zaś uwalnia do atmosfery o 96 proc. mniej gazów cieplarnianych.

Gdyby naukowcom udało się stworzyć mięso z probówki w cenie wołowiny z tradycyjnej hodowli, jedzenie takiego wynalazku byłoby proekologiczne. A jak zareagowaliby na taki produkt wegetarianie? Dyskutują oni bardzo poważnie o tym problematycznym produkcie. Obecnie przeważa stanowisko, że takiego mięsa nie należałoby jeść. Bo chociaż komórki macierzyste pobierane są bez szkody dla zwierzęcia, to do pobudzenia ich wzrostu używane jest serum z krowich embrionów. Naukowcy muszą zmodyfikować technologię hodowli, jeśli chcą zdobyć serca wegetarian.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA