fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mazurek na wynos

Robert Mazurek: Sezon ochronny na konia

Roman Giertych
Fotorzepa, Robert Gardziński
Uchylać to się można od pracy, ale można też uchylać coś. No nie wiem, okno w pokoju, rąbek tajemnicy, co brzmi idiotycznie, bo nikt nie wie, czy rąbek to taki mały romb czy inny piernik. Uchylać można pytanie i spódniczkę hożej dziewoi na kolanie albo na sprawdzianie ortograficznym przygotowanym przez polonistę erotomana w przedwojennej szkole dla chłopców. Sejm i Senat z kolei uchylają immunitety. Choć nie wszystkim, bo immunitet mają też sędziowie i ten jest nieuchylalny.

To znaczy, teoretycznie, uchylić go można, ale w praktyce zdarza się to równie często, co uczciwy materiał informacyjny w „Wiadomościach". Immunitet sędziowski to wynalazek ze wszech miar sensowny, bo – w teorii – bronić ma sędziów przed zakusami władzy. W teorii sędziowie mają też nie tylko przywileje jak immunitet, ale i ograniczenia. Nie mogą choćby prowadzić działalności politycznej. No, ale gdyby się ktoś takimi detalami przejmował, toby te wszystkie Iustitie czy Themisy zostały zdelegalizowane, a ich aktywiści szukaliby immunitetu w Sejmie. Ale ja nie o sędziach.

Równie skuteczny, co immunitet z mocy prawa, jest immunitet rzeczywisty, faktyczny, który się dostaje za zasługi i z racji pozycji społecznej. Ma go choćby Roman Giertych, o czym można się było przekonać podczas ostatniej próby zatrzymania go i umieszczenia pod kluczem. Dawno nie słyszeliśmy tak pociesznego chóru polityków opozycji i opozycyjnych mediów czy adwokatów. Nikt nie zaprzątał sobie głowy zarzutami, bodaj nikt – poza Kamilem Dziubką z Onetu – nie wgryzł się w przedziwną historię, w której nieprowadzące żadnej działalności spółki najbliższych współpracowników mecenasa jeszcze z Młodzieży Wszechpolskiej nagle stają się pośrednikami w zakupach nieruchomości dla Krauzego.

Bądźmy szczerzy, to wszystko blednie przy fakcie, że kaczy reżim podniósł rękę na gwiazdę palestry, bezkompromisowego obrońcę demokracji i swobód obywatelskich, przyjaciela młodzieży, dzieci (zwłaszcza znanych polityków) oraz oligarchów, przyszłego ministra sprawiedliwości w rządzie ocalenia narodowego, krynicę uczciwości. Wszystkich tych cech nabrał Giertych latami wystawania na wycieraczce u progów ukochanego salonu. Wszak jeszcze niedawno te same media pisały o nim jako o wrogim Unii liderze neofaszystowskiej młodzieżówki, którego przyjaciele hejlują na koncertach skinowskich zespołów, a on sam wespół z tajnymi służbami utrąca kandydaturę Cimoszewicza w wyborach.

Nie on jeden odkupił winy, zwracając się przeciwko PiS-owi, który go odrzucił. Jeśli Giertych ministrem sprawiedliwości, to szefem CBA w nowym rządzie będzie agent Tomek, który – odkąd postawiono mu wagon zarzutów – z całych sił walczy z nieprawościami reżimu. Że wciąż jeszcze przyjmowany jest przez wielu z rezerwą? Ależ dajcie mu czas, Giertych od ponad dekady, Tomek nie dłużej niż rok demaskuje pisowską dyktaturę. Droga jest znana, szlak przetarty, tylu przed nimi tędy do nowych zaszczytów doszło, wyśmiewany w „Wyborczej" jako Radek Plakietka jest dziś Sikorski w tejże samej gazecie mężem stanu światowego formatu, spodziewajmy się nowych nawróceń.

Jest jednak w tej historii coś przygnębiającego. Nie, nie to, że każda partia swego chroni, bo nie trzeba przenikliwości asów dziennikarstwa śledczego z TVP Info, by wiedzieć, że partyjna lojalność nazywana przez nich „doktryną Neumanna" obowiązuje wszędzie. Nie dziwi mnie nawet solidarność korporacyjna adwokatów. Naprawdę smutne jest w tym całkowite skundlenie mediów, które nawet nie próbowały niczego badać, tylko zatańczyły, jak im politycy zagrali. Wszelkie obelgi były dobre, a rozhisteryzowani publicyści przestrzegali, że lud tę władzę rozliczy, co argumentem jest tyleż groteskowym, bo lud przez ostatnie półtora roku czterokrotnie ją rozliczał, co niebezpiecznym, bo gdyby zadać ludowi pytanie, czy bardziej ufa oprawcom Kamińskiego, czy krystalicznemu Giertychowi, odpowiedzi mogłyby paść niewygodne.

Wszystkich jednak przebili ci, którzy uznali, że mecenasa i biznesmena zatrzymywać nie można, bo Covid. Że też tego wcześniej do tarczy antykryzysowej nie wpisano! A wystarczyłoby jedno zdanie: „Na czas walki z koronawirusem adwokatów i biznesmenów obejmuje się ochroną gatunkową". 

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA