fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Polacy wierzą, że uda się pokonać pandemię, ale chcą przełożenia wyborów

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Czterech na pięciu Polaków chce przełożenia wyborów prezydenckich na późniejszy termin - wynika z badania przygotowanego przez firmy NEUROHM i Brad Consulting dla Onetu. Procent osób opowiadających się za zmianą daty wyborów wzrósł o 16 pkt. proc. do 79 proc. To największa różnica w stosunku do poprzednich wyników. W badaniach wykorzystano metodę, która pozwala oddzielać szczerze odpowiedzi od odpowiedzi czysto deklaratywnych, które niekoniecznie mają przełożenie na rzeczywistość.

Badania zostały przeprowadzone w oparciu o algorytm pozwalający odróżnić odpowiedzi szczere od pobożnych życzeń i pustych deklaracji. Badanie "COVID-19 Fever" będzie realizowane również przez kolejne tygodnie kwarantanny, dzięki czemu zobaczymy, jak zmieniają się nastroje Polaków wraz z rozwojem sytuacji.

61 proc. Polaków zgadza się (wysoka pewność) z nowymi ograniczeniami dotyczącymi wychodzenia z domu (deklaruje 86 proc.)

W stosunku do pierwszego badania spadła liczba osób prawdziwie przerażonych obecną sytuacją (7 proc. - spadek o 5 punktów procentowych). Mniej z nas też boi się też braku żywności w sklepach i ewentualności rozruchów lub zamieszek. Równolegle wzrasta liczba osób, które z przekonaniem twierdzą, że przestrzegają zaleceń rząd o tym, jak należy chronić się przed koronawirusem. Spada liczba tych, którzy boją się o swoją przyszłość zawodową (o 5pp do 20 proc.).

Chociaż coraz więcej z nas już zdaje sobie sprawę, że najbliższe plany z powodu epidemii mogą ulec zmianie (wzrost o 10pp, do 20 proc.), to tylko nieznacznie zwiększyła się liczba tych, którym doskwiera izolacja (o 2pp, do 21 proc.). A początki zdalnego nauczania wyraźnie, uspokajają obawy o edukację naszych dzieci (spadek o 8pp do 21 proc.

Coraz mniej osób podziela wiarę, że koronawirus to broń biologiczna (spadek o 4pp do 10 proc.). Za to rośnie liczba osób negatywnie oceniających działania rządu (wzrost o 8pp do 32 proc.). A w jednym przypadku stajemy się praktycznie jednomyślni, oto aż 79 proc. (wzrost o 16 pp) jest jednoznacznie zdecydowanych aby przełożyć wybory prezydenckie. Ta liczba najszybciej urosła w stosunku do poprzedniego badania. To już nie sygnał a prawdziwy alarm - zauważa Onet.

Nie tylko coraz więcej osób wykazuje prawdziwą troskę o innych (62 proc. wzrost o 4pp), ale też zdecydowanie stara się motywować innych do przestrzegania zaleceń odnośnie sposobów walki z epidemią (58 proc., wzrost o 8pp). Prawdopodobnie, to nowy objaw postaw prospołecznych. Takie formy integracji mogą na trwale zmienić nasze społeczeństwo.

Więcej z nas szczerze boi się zarażenia koronawirusem (49 proc., wzrost o 3pp) ale też więcej wyraźnie wierzy, że uda się go niebawem pokonać (65 proc., wzrost o 5pp). Jednak rośnie niezadowolenie, że kraj jest słabo przygotowany na pandemię.

Traktujemy koronawirusa jak żwir w bucie – psuje nam samopoczucie i komplikuje życie, ale da się go wkrótce usunąć, a póki co, trzeba z nim żyć i maszerować dalej. Dzielnie radzimy sobie z narzuconymi ograniczeniami – poziom niezadowolenia wzrósł minimalnie. Niestety, wraz z czasem izolacji nasza frustracja będzie się pogłębiać. Z drugiej strony, Polacy w dalszym ciągu nie mają ugruntowanej opinii na temat czasu trwania epidemii. Nic dziwnego – to jak długofalowa prognoza pogody.

Mężczyźni mniej przejmują się ograniczoną możliwością spędzania czasu z bliskimi i znajomymi (16 proc.). Kobiety, bardziej odczuwają brak bliskich socjalnych kontaktów (26 proc.).

Kobiety wykazują większą troskę. Nie dotyczy ona tylko najbliższych, ale rozlewa się na całe społeczeństwo (kobiety 66 proc. mężczyźni 57 proc.). Mężczyzn cechuje bardziej stoicka postawa. Czyżby w sytuacji zagrożenia mężczyźni stawali się spokojniejsi, patrzący na rzeczywistość z większym dystansem, kobiety zaś bardziej się przejmowały i niepokoiły o zdrowie własne i najbliższych?

Mężczyźni są bardziej skłonni, by twierdzić, ze panika związana z koronawirusem jest przesadna. Kobiety odwrotnie – postrzegają obawy o zdrowie jako uzasadnione. Można też zaryzykować stwierdzenie, że kobiety podchodzą do problemu bardziej pragmatycznie – to kobiety są bardziej przekonane o konieczności robienia zakupów na zapas.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA