fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Historyczny symbol Sierpnia '80 w centrum niezgody

Tablice z wypisanymi 21 postulatami strajku w Stoczni Gdańskiej są teraz eksponowane w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
Fotonova
Spór o historyczny symbol Sierpnia '80 ma nie tylko wymiar polityczny. Idzie też o prawa autorskie do zabytku.

Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, który w piątek powinien oddać tablice z 21 postulatami do Narodowego Muzeum Morskiego, zwraca uwagę na niepewność dotyczącą praw autorskich. – Nie ma jasności, kto do nich ma prawa – mówi „Rzeczpospolitej".

Z opinii prawnej przygotowanej na zlecenie ECS przez prof. Ewę Nowińską oraz dra Jakuba Chwalbę z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika, że tablice z postulatami można zaliczyć do „kategorii utworów plastycznych", zatem osoby, które stworzyły ten utwór, są jego twórcami.

„Obu Autorom przysługują tak prawa osobiste, jak i majątkowe do utworu plastycznego. Ocena ta jest uzasadniona tym, iż brak jest jakichkolwiek informacji o tym, iż Autorzy w sposób zgodny z prawem udostępnili prawa do korzystania z utworu osobom trzecim na podstawie odpowiedniej czynności prawnej" – uważają autorzy opinii.

Postulaty ułożył i nadał im ostateczny kształt jeden z liderów sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej Bogdan Borusewicz, a spisywała Alina Pieńkowska. Mowa była m.in. o prawie do działalności związkowej, strajku, podwyżkach, zaprzestaniu represji wobec strajkujących, ale też wprowadzeniu wolnych sobót.

Na dwóch sklejkach postulaty wypisali członkowie Ruchu Młodej Polski Aram Rybicki oraz Maciej Grzywaczewski. Pomagał im Sławomir Rybicki, młodszy brat Arama, dzisiaj senator Platformy Obywatelskiej.

Grzywaczewski i Rybicki znaleźli na terenie zakładu sklejkowe płyty, ołówek stolarski, pędzle i farbę. Z własnej inicjatywy wykonali napisy, po czym wywiesili tablice na widok publiczny przy Bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej.

W czasie konferencji prasowej zorganizowanej w grudniu 2019 r. Grzywaczewski poinformował, że po zasięgnięciu opinii prawnej on oraz spadkobiercy po Arkadiuszu Rybickim (zginął w katastrofie smoleńskiej), czyli Małgorzata Rybicka, Magdalena Rybicka i Antoni Rybicki, są właścicielami tablic.

Dodał wtedy, że te tablice powinny być „eksponowane w miejscu, które się do tego najbardziej nadaje, gdzie każdy będzie mógł przyjść i je obejrzeć". Jego zdaniem nie powinny stać się one elementem bieżącej polityki.

Dlaczego zwrotu tablic od ECS domaga się Narodowe Muzeum Morskie?

Po zakończeniu strajku w stoczni Maciej Grzywaczewski jako dyrektor biura NSZZ Solidarność użyczył je na wystawę poświęconą pierwszej rocznicy strajków sierpniowych zorganizowanej w ówczesnym Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku. Według niego nie było wtedy mowy o przenoszeniu ich tam na stałe czy sprzedaży. Po wprowadzeniu stanu wojennego część pamiątek z wystawy zarekwirowała Służba Bezpieczeństwa, ale sklejki z tekstem 21 postulatów zostały ukryte. „Na strychu swojego domu przechowywał je – zgodnie z zasadami konspiracji, nie informując o tym osób trzecich za wyjątkiem kierowcy – Wiesław Urbański, konserwator zabytków w muzeum" – czytamy w opinii prawnej. Co ciekawe, SB zarekwirowała kopie tych tablic i do dzisiaj ich nie odnaleziono.

Po upadku komunizmu w 1989 r. tablice zostały wpisane do Inwentarza Archiwum Akt Pisanych prowadzonego przez muzeum morskie.

W 2010 r. ówczesny dyrektor ECS o. Maciej Zięba wystąpił do tego muzeum o przekazanie tablic do zbiorów tworzonego Europejskiego Centrum Solidarności. I taką deklarację otrzymał od ówczesnego dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego dra Jerzego Litwina. Ostateczną decyzję o wykreśleniu z ewidencji tego zabytku miał podjąć jednak minister kultury. W związku z tym, że te procedury mogły trwać długo, spisano umowę użyczenia eksponatu, a w 2014 r. o przekazaniu w depozyt tablic do ECS.

Zwrotu tych eksponatów i przeniesienie ich do historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej domaga się też NSZZ „Solidarność". Zdaniem przedstawicieli związku jest to bowiem spuścizna tej organizacji.

Dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku dr Robert Domżal zapytany przez „Rz" o prawa autorskie do zabytku odpowiedział, że „nie jego rolą jest rozstrzyganie, komu przysługują takie prawa". – To powinien orzec sąd – stwierdził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA