fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ENERGIA Surowce i paliwa

Popyt na paliwa mocno spadł, co sprzyja dalszej obniżce ich cen

W najbliższych dniach benzyny i diesel będą tanieć. Sprzyja temu niski kurs ropy, spadające na stacjach obroty i wysokie marże, które firmy powinny ciąć.
Od początku roku ceny paliw w Polsce i na świecie systematycznie spadają. Szczególnie mocno zniżkowały jednak w ostatnich trzech tygodniach. Nad Wisłą kierowcy za litr benzyny Pb95 płacą już średnio 4,33 zł, a za litr oleju napędowego 4,42 zł. Dla porównania: jeszcze miesiąc temu ceny tych paliw wynosiły odpowiednio: 4,87 zł i 5,03 zł.
Do kolejnych obniżek przyczynia się przede wszystkim tania ropa. Kurs surowca typu Brent kształtuje się ostatnio w pobliżu 25 dol. za baryłkę. Miesiąc temu był dwa razy wyższy. To ogromna przecena, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że dla polskich rafinerii spadek ceny ropy jest mniejszy, gdyż w tym czasie dolar podrożał z ok. 3,9 zł do 4,1 zł. Dalsze zniżki ceny ropy i paliw wydają się nieuniknione.
Bloomberg
Wysokie narzuty
– Ceny ropy na rynkach międzynarodowych prawdopodobnie nie osiągnęły jeszcze swojego minimum. Co więcej, patrząc na tempo rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa i jej wpływu na światową gospodarkę, dziś niezmiernie trudno oszacować, na jakim poziomie mogą się zatrzymać – mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl. Niski kurs ropy ma duży wpływ na systematycznie spadające ceny paliw zarówno w hurcie, jak i detalu. Sytuacja ta dotyczy wszystkich krajów.
W Polsce trend spadkowy powinien utrzymać się jeszcze przynajmniej przez kilka najbliższych dni. – W tym czasie spodziewam się, że średnia cena litra benzyny Pb95 spadnie nawet do 3,9 zł, a oleju napędowego – do 4,1 zł. Oczywiście, na niektórych stacjach zniżki mogą być nawet o kilkanaście groszy większe – ocenia Bogucki. Dodaje, że za dalszymi spadkami cen przemawiają też stosunkowo wysokie marże detaliczne na stacjach oraz mocno spadający popyt. Dziś marża detaliczna na litrze benzyny Pb95 wynosi 16,6 proc. (0,72 zł), a oleju napędowego 9 proc. (0,4 zł). – Na dłuższą metę tak wysokie marże nie są do utrzymania. Dziś jednak stacje z powodu wyjątkowo niskiej sprzedaży paliw mogą dzięki nim chcieć sobie chociaż częściowo zrekompensować spadające obroty – twierdzi Bogucki.

Niskie zainteresowanie
Z kolei Urszula Cieślak, analityk BM Reflex, ocenia, że skala dalszych zniżek będzie już niewielka. – Myślę, że ceny paliw zaczną się już powoli stabilizować. W szczególności dotyczy to oleju napędowego, na który popyt nie spadł tak mocno, jak na benzyny – twierdzi Cieślak. Ocenia, że w ostatnim miesiącu popyt na paliwa spadł na stacjach od 20 do 60 proc. Najmniej straciły zapewne te mniejsze, ze słabo rozwiniętą ofertą, gdyż w dobie koronawirusa ludzie unikają miejsc, które mogą być zatłoczone. Z tego powodu na drugim biegunie są prawdopodobnie obiekty wcześniej oblegane, z ofertą gastronomiczną i sklepową. – Dziś w skali całego kraju spadek popytu na paliwa szacuję na ok. 30 proc. w stosunku do tego sprzed miesiąca – mówi Cieślak.
Również Bogucki uważa, że popyt na stacjach mocno spadł, a skala zniżki jest zróżnicowana w zależności od obiektu i rodzaju sprzedawanego paliwa. – Niezależnie od tego, myślę, że w ujęciu globalnym zapotrzebowanie na paliwa jest dziś w Polsce o kilkadziesiąt procent mniejsze niż rok temu – uważa Bogucki.
Polskie koncerny na razie nie informują, o ile spadł popyt na paliwa produkowane w Płocku i Gdańsku. Nie podają też, ile mniej benzyn i diesla sprzedają na swoich stacjach. Kilkanaście dni temu Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych ujawnił jednak, że koronawirus ma duży i negatywny wpływ na spółki paliwowe. Powołując się na rozmowy z ich prezesami, powiedział, że obserwowany jest bardzo wyraźny spadek sprzedaży paliw na stacjach – nawet o połowę.
Źródło: energia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA