fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Choroba Kawasakiego czy nowe powikłanie po SARS-CoV2?

AFP
Około setka dzieci w sześciu krajach europejskich i – jak na razie 25 małych pacjentów w Nowym Jorku - zostało w ostatnim czasie hospitalizowanych z powodu objawów przypominających chorobę Kawasakiego. Kilkoro dzieci zmarło. Lekarze określają to schorzenie, zgodnie z raportem zamieszczonym w piśmie Lancet, jako „wieloukładowy dziecięcy zespół zapalny, związany z SARS-CoV-2”.

I choć nie ma jeszcze oficjalnej, kategorycznej oceny, czy obie choroby są ze sobą ściśle związane, większość objawów i przebieg choroby wskazują, że choroba Kawasakiego może być swego rodzaju odpowiedzią organizmu dziecka zaatakowanego przez groźny wirus, który stał się przyczyną światowej pandemii.

Już pod koniec kwietnia Brytyjskie Towarzystwo Intensywnej Terapii Dziecięcej (Paediatric Intensive Care Society - PICS) alarmowało, że wzrasta liczba dzieci z SARS-CoV-2, u których odnotowano „stan zapalny obejmujący wiele układów", oraz „objawy zespołu szoku toksycznego i nietypowej choroby Kawasakiego". Podobne informacje od początku maja przekazywali lekarze z Włoch i Hiszpanii. Z kolei AFP informowała, że w Paryżu odnotowano ok. 20 przypadków. A 14 maja francuska agencja zdrowia publicznego SPF poinformowała o śmierci 9-letniego dziecka, mającego objawy choroby zbliżonej do choroby Kawasakiego. Jak informuje Puls Medycyny, powołując się na AFP, u dziecka, które zmarło z powodu „zaburzenia neurologicznego związanego z zatrzymaniem krążenia", badania serologiczne „wykazały, że miało ono kontakt" z koronawirusem, ale objawy COVID-19 nie rozwinęły się – o czym poinformował prof. Fabrice Michel, dyrektor oddziału intensywnej terapii pediatrycznej Centrum Szpitalno-Uniwersyteckiego La Timone w Marsylii.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio poinformował z kolei, że na 100 stwierdzonych przypadków wieloukładowego dziecięcego zespołu zapalnego, związanego z SARS-CoV-2 (PMIS), 55 dzieci uzyskało pozytywny wynik na obecność koronawirusa lub przeciwciał. Jego zdaniem sugeruje to, że wcześniej dzieci były zakażone wirusem i wyzdrowiały. W całym stanie Nowy Jork w sumie zmarło z tego powodu już troje dzieci.

Ostre zapalenie naczyń

Chorobę tę w latach 60-tych opisał japoński pediatra Tomisaku Kawasaki, jako rzadkie, lecz potencjalnie groźne schorzenie dzieci poniżej piątego roku życia, o podłożu autoimmunologicznym. Przypadki opisywane obecnie w związku z koronawirusem dotyczą także najmłodszych pacjentów, ale nie tylko – raporty o zachorowaniach opisywały przypadki wśród „dzieci w wieku szkolnym”. Dr med. Edyta Olesińska z Kliniki Chorób Płuc i Reumatologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, w artykule poświęconym tej chorobie na portalu Medycyna praktyczna, określa ją jako „ostre zapalenie naczyń krwionośnych, przede wszystkim średniego kalibru, ale także dużych i małych”. I dodaje, że procesem chorobowym może być zajęta każda tkanka, układ czy narząd. Większość dzieci przechodzi ją w ciągu 6-8 tygodni, a w organizmie nie pozostaje żaden ślad. U niektórych pacjentów dochodzi jednak do bardzo groźnych powikłań, kiedy  „w wyniku uszkodzenia ściany naczynia dochodzi do powstania jej tętniakowatego poszerzenia, głównie w naczyniach wieńcowych serca.” A to prowadzić może do zawału mięśnia sercowego.

Objawy są bardzo ostre i wymagają natychmiastowej hospitalizacji dziecka. Najważniejszy, to gorączka trwająca więcej niż 5 dni, której towarzyszą cztery z pięciu objawów, nie wynikające z innych stwierdzonych procesów chorobowych:

• zmiany na kończynach (rumień i/lub obrzęk dłoni i stóp – w fazie ostrej, płatowe łuszczenie naskórka – w fazie podostrej i zdrowienia)
• wielopostaciowa nieswoista wysypka niepęcherzykowa zlokalizowana głównie na tułowiu – w fazie ostrej
• obustronne zapalenie spojówek (nieropne)
• zmiany na wargach i w jamie ustnej: przekrwienie błon śluzowych jamy ustnej i gardła, (malinowy język, popękane błyszczące wargi)
• powiększenia węzłów chłonnych szyjnych

Genetyczne predyspozycje

Przyczyna choroby Kawasakiego jest nieznana. Prawdopodobnie wywołuje ją jakiś czynnik zakaźny. Dr. Olesińska podkreśla, że „często w wywiadzie u pacjenta występuje niedawno przebyta infekcja górnych dróg oddechowych. Prawdopodobnie z powodu genetycznej predyspozycji, u niektórych osób dochodzi do nieprawidłowego pobudzenia komórek odpowiedzi immunologicznej na antygeny bakterii lub wirusów, co skutkuje naciekiem zapalnym ścian naczyń i pobudzeniem prawidłowych komórek pokrywających wnętrze światła naczyń (śródbłonka naczyniowego).”

A jak układ odpornościowy zareaguje na antygeny koronawirusa? Czy SARS-CoV-2 może wywoływać u niektórych dzieci chorobę Kawasakiego?  Oficjalnie takiej prawidłowości nie ogłoszono. Ale NHS (National Health Service) w Wielkiej Brytanii stwierdził w instrukcji dla swoich lekarzy, że „obserwowana, wyższa niż normalnie” pewna liczba dzieci z objawami wieloukładowego zespołu zapalnego, po przeprowadzeniu testów okazała się pozytywna na obecność koronawirusa. Istnieje więc domniemanie – podkreślał NHS - że jest związek między tymi chorobami, ale może być to także „jeszcze inny, do tej pory nie określony patogen infekcji związany z tymi przypadkami”.

Doktor Robert Booy, profesor pediatrii, który w Królewskim Szpitalu w Londynie prowadził badania nad chorobą Kawasakiego, a obecnie jest ekspertem na Uniwersytecie w Sydney, twierdzi, że „SARS-CoV-2 może się zachowywać, jako „nieznana infekcja”, która w niektórych, raczej rzadkich przypadkach, może prowadzić do „wieloukładowego zespołu zapalnego”.

Naukowcy starają się uspokajać nastroje, przede wszystkim wśród zaniepokojonych rodziców. Dr Liz Whittaker, członkini Królewskiego Kolegium Pediatrów i komisji Dziecięcych Chorób Zakaźnych, oświadczyła w rozmowie z „Guardianem”, że „to nie jest zagrożenie, w sprawie którego ludzie powinni panikować”.  Badania nad związkiem Sars-CoV-2 a chorobą Kawasakiego prowadzi WHO. - Poprosiliśmy, aby globalna sieć klinicystów systematycznie rejestrowała informacje o chorych dzieciach, abyśmy mogli lepiej ją zrozumieć i leczyć – poinformowała dr Maria Van Kerkhove z Programu Ratunkowego WHO i podkreśliła, że według obecnego stanu wiedzy „jest to powikłanie rzadkie”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA