fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Lunch na telefon lub zamawiany online coraz bardziej popularny

Adobe Stock
Liczba restauracji obsługujących dostawy podwoiła się w ciągu roku

Spośród polskich restauracji już mniej więcej co piąta prowadzi usługę dostawy, a w ciągu ostatniego roku ich liczba się podwoiła – wynika z raportu firmy Stava, zajmującej się właśnie dostawami posiłków. Oznacza to, że na tym rynku znacznie więcej podmiotów odkryło zalety sieci niż choćby w handlu. Paliwem dla rozwoju są zarówno nowe zwyczaje konsumenckie, jak i zakaz handlu w niedzielę.

– Od kiedy w marcu 2018 r. wprowadzono nowe przepisy, wyraźnie zarysowała się różnica w weekendowym natężeniu zamówień. Przeciętnie w niedziele wolne od handlu w ciągu ostatniego roku było o 34 proc. więcej zamówień na dowóz niż w niedziele handlowe – podaje Stava w raporcie. W miastach mniejszych czy średnich już nawet niemal co druga restauracja realizuje zamówienia do domu, choć w liczbach bezwzględnych liderami są aglomeracje z Warszawą na czele.

Lata szybkiego wzrostu

Firmy oceniają, że rynek nadal będzie się rozwijał w błyskawicznym tempie. – W 2025 r. blisko połowa jedzenia będzie zamawiana przez internet, a wartość rynku dostaw ogółem wyniesie 11,8 mld zł – mówi Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl. Ta firma oraz Pyszne.pl są największymi platformami do przyjmowania zamówień na posiłki z restauracji.

– W naszej sprzedaży w 2018 r. dostawy stanowiły nieco ponad 40 proc., jednak ten udział stopniowo rośnie. Dynamika dowozów w ujęciu rocznym to 121 proc. – mówi Piotr Dzierżek, prezes Pizza Dominium. – W I kwartale 2019 r. średni rachunek w dostawie jest o ok. 13 proc. wyższy niż na sali, przy czym rok do roku klienci wydają coraz więcej w obu kanałach – dodaje.

– Jak pokazują badania, jest to obiecujący kanał sprzedaży, co potwierdzają także nasze doświadczenia. W lokalach, w których dostępna jest ta usługa, odczuwalnie wzrosła sprzedaż. Zamierzamy więc nadal rozwijać się w tym kierunku. Obecnie usługa dostaw do klienta jest dostępna w ponad 50 restauracjach w różnych miastach Polski – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska. – By budować sprzedaż w tym kanale, testujemy własny portal do zamawiania online – smacznieiszybko.pl. W tym roku podpisaliśmy też umowę z Uberem na dowóz zamówień z wykorzystaniem aplikacji Uber Eats. Równolegle pracujemy nad nowymi rozwiązaniami, które pozwolą wzmocnić naszą sprzedaż w ten sposób – dodaje.

Z dotarcia do klienta za pośrednictwem Uber Eats korzysta również sieć McDonald's. – Jako globalna sieć dążymy do dalszej integracji wszystkich elementów cyfrowej układanki, czego wyrazem są ostatnie decyzje korporacji – mówi Dominik Szulowski, Corporate Relations Senior Manager McDonald's Polska. – Wreszcie dostępność jest rozumiana nie tylko jako otwieranie lokali w nowych miejscach czy działanie na zasadzie 24/7, ale też rozwój usługi McDelivery – sprzedaży z dostawą realizowanej we współpracy z Uber Eats. W chwili obecnej usługa ta jest świadczona w ośmiu miastach. Z pewnością będziemy poszerzać jej zasięg – dodaje.

Niedawno oferta zamówień online McDonald's została poszerzona o Katowice i choć firma nie podaje, jakie lokalizacje są rozważane jako kolejne, to z pewnością będą się pojawiały.

Boom na rynku zamówień internetowych to nie tylko polska specyfika. Wartość globalnego rynku zamówień posiłków w tym roku ma przekroczyć poziom 100 mld dol. i rośnie średnio co roku 9,5 proc., ale duże firmy rosną szybciej – przychody Uber Eats wzrosły o 149 proc., do 1,5 mld dol.

– W Polsce Uber Eats działa już od ponad dwóch lat. Przygodę z naszym rynkiem zaczynaliśmy w Warszawie, gdzie co druga restauracja nie miała u siebie aktywnej opcji dostawy. Dzisiaj, w przypadku wielu współpracujących z nami lokali, zamówienia złożone za pośrednictwem platformy stanowią do 30 proc. ich dziennego obrotu. Nawet co trzecie danie wydawane przez kuchnię trafia do torby dostawcy współpracującego z Uber Eats – mówi Ilona Grzywińska-Lartigue, dyrektor komunikacji w firmie Uber w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Dostaw szybko przybywa

– Dostawy stanowią w naszej sprzedaży ok. 40 proc., przy czym najdynamiczniej rozwijają się kanały sprzedaży online przez naszą stronę i inne kanały partnerskie, jak np. Pyszne.pl, choć nadal call center i zamówienia przez telefon odpowiadają za większość dostaw – mówi Piotr Dzierżek, prezes Pizza Dominium.

Pizza to wciąż danie najchętniej zamawiane przez klientów do domu, ale także inne placówki są z wyników zadowolone.

– Obrót z zamówień składanych online stanowił około 8 proc. średniego miesięcznego obrotu w 2018 r. Zawyżają ją miesiące jesienno-zimowe, bo im cieplej, tym chętniej mieszkańcy dużych miast wychodzą z domów, w tym do lokali gastronomicznych – mówi Maciej Sobolewski, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w sieci Bobby Burger. – Ze względu na wyjścia grupowe i rosnący trend flexitarianizmu menu poszerzane jest o pozycje wegetariańskie czy zdrowe koktajle. Badania wykazały także wyraźną zależność między czasem spędzonym w lokalu gastronomicznym a kwotą rachunku. Im dłużej klient przebywa w lokalu, tym wyższy jest rachunek. Średnia wartość rachunku za wizytę w lokalu gastronomicznym to około 43 zł – dodaje.

Rozwijają się zarówno serwisy firm gastronomicznych, jak i platformy, na których można wybierać spośród oferty wielu restauracji.

– W 2018 r. obsłużyliśmy 2 miliony klientów w Polsce, co stanowiło tylko 6 proc. dorosłej populacji naszego kraju. Nasz wzrost w dalszym ciągu powodowany jest przede wszystkim zmianą kanału – ludzie coraz częściej rezygnują z telefonu na rzecz zamawiania online i na urządzeniach mobilnych – mówi Arkadiusz Krupicz, współzałożyciel i dyrektor zarządzający Pyszne.pl. Wartość zamówień dokonywanych za pośrednictwem serwisu wzrosła w 2018 r. o 54 proc., do niemal 120 mln euro. Za pośrednictwem Pyszne.pl sprzedaje już ponad 6,6 tys. restauracji, co pokazuje, jaka jest skala zainteresowania gastronomii kanałem online.

– Jednym z najmocniejszych trendów w branży gastronomicznej jest rozwój usług zamówień online i dostawy do domu. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez PizzaPortal.pl, platformę, którą zarządza AmRest, rynek zamówień jedzenia online rośnie w tempie nawet 50 proc. rocznie – mówi Adrian Wnęk, koordynator ds. PR w AmRest. – Digital to obszar, który stanowi jeden z głównych filarów wzrostu spółki, dlatego też nieustannie rozwijamy nasze usługi w tym zakresie.

W zeszłym roku AmRest wzmocnił m.in. swoją obecność w segmencie tzw. agregatorów gastronomicznych, inwestując w Glovo – hiszpańską platformę do zamówień online. Rozwija także koncept Pizza Hut Delivery oraz nowy model restauracji KFC, nastawionych głównie na zamówienia z dowozem.

– Potencjał rozwoju jest wciąż bardzo duży. Według badań, które przeprowadziliśmy w styczniu 2019 r., aż 46 proc. użytkowników internetu zadeklarowało, że choć raz zamówiło jedzenie online. Oznacza to, że taka droga zamawiania jedzenia staje się coraz bardziej popularna wśród Polaków. Choć zamówienia telefoniczne są nadal często wybierane, również wśród internautów, ich odsetek systematycznie spada – mówi Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl.

Klienci szukają nowości

Firmy muszą także odpowiadać na wciąż zmieniające się oczekiwania. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", zmiany w swojej aplikacji szykuje Uber Eats. Firma po analizie ponad 4,4 tys. zamówień złożonych w dziewięciu państwach, z wykorzystaniem informacji zwrotnych od użytkowników oraz analityki big data, zaprojektowała odświeżoną aplikację. Będą mogli z niej skorzystać użytkownicy w 16 miastach z całego świata, na liście znalazła się także Warszawa. Później zostaną wprowadzone na kolejne rynki.

Zmiana polega na wprowadzeniu szeregu nowych informacji o postępie w realizacji zamówienia złożonego przez użytkownika. Pojawi się m.in. lokalizacja kuriera oraz komunikaty o ewentualnych opóźnieniach, jeśli będą miały miejsce. Aktualnie średni czas dostawy posiłku zamówionego w aplikacji Uber Eats w polskich miastach nie przekracza 32 minut.

Uber Eats zapowiada, że na tych nowościach zmiany w aplikacji się nie kończą.

smartfon jako łącznik ze światem gastronomii

Z najnowszych badań PizzaPortal.pl wynika, że aż 60 proc. zamówień internetowych składanych jest za pośrednictwem aplikacji lub mobilnych stron WWW. Ponad połowa z nich to rozwiązania na systemy Android i iOS.

Już ponad 80 proc. polskich internautów posiada smartfon. Choć wielu nie korzysta z jego wszystkich możliwości i traktuje urządzenie po prostu jak telefon, to jednak grupa komunikująca się w wielu kanałach za jego pośrednictwem rośnie. Jak wynika z danych platformy PizzaPortal.pl, aż 46 proc. zamawiających jedzenie zadeklarowało, że przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku zamówiło danie online. Aż 60 proc. zamówień internetowych jest składanych za pośrednictwem kanału mobilnego (zarówno poprzez aplikację, jak i przez stronę internetową), a 40 proc. – desktopowo.

– Korzystamy ze smartfonów chętniej, dłużej i częściej, bo są one coraz szybsze, lepsze i zapewniają nam więcej funkcji. Ma to ogromne znaczenie dla kształtowania się nowych nawyków zamawiających i ich oczekiwań – mówi Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl.

– Zamawiający cenią sobie wygodę, którą daje im możliwość robienia zakupów za pośrednictwem aplikacji mobilnych czy mobilnych stron internetowych. Współczesne pokolenie head down rzadko rozstaje się ze smartfonem, a to oznacza, że może dokonać zamówienia wszędzie i niemal w każdym momencie – dodaje prezes.

Wśród starszych klientów popularność mobilnych zamówień także rośnie, jednak utrzymuje się na niższym poziomie. Ale smartfony podbijają kolejne dziedziny życia i także w przypadku gastronomii należy się spodziewać, że właśnie w ten sposób będzie spływać do restauracji większość zamówień.

Komentarz dla „Rz"

Paweł Aksamit, prezes Stava

Kluczowym wnioskiem z naszego raportu jest dynamiczny wzrost liczby restauracji oferujących dowóz, a co za tym idzie, i całego rynku dostaw. Rok do roku liczba restauracji zatrudniających własnych kurierów lub korzystająca z pomocy takich firm jak nasza wzrosła o 56 proc. Jednym z czynników wpływających na rynek są niedziele bez handlu. Od kiedy w marcu 2018 roku wprowadzono przepisy, wyraz?nie zarysowała sie? ro?z?nica w weekendowym nate?z?eniu zamo?wien?. Przecie?tnie w niedziele wolne od handlu w cia?gu ostatniego roku było o 34 proc. wie?cej zamo?wien? na dowo?z niz? w niedziele handlowe.

Widać również systematyczny spadek udziału gotówki w płatnościach za posiłki. Obecnie aż 4 dostawy na 10 dostaw jedzenia sa? opłacane z góry, przez internet. Udział zamo?wien? płatnych online ws?ro?d wszystkich zamo?wien? z dowozem ros?nie w tempie 11 proc. rok do roku.

Stan, w jakim znajduje się rynek pracy, nie ułatwia życia. Firmy wciąż poszukują nowych sposobów na przyciągnięcie i utrzymanie pracowników. Zastanawiają się też nad alternatywami dla zatrudniania ludzkiego personelu. W restauracji Creator znajdującej się w San Francisco roboty przygotowują jedzenie od A do Z. W Bostonie w tym samym modelu działa restauracja Spyce. Firma Chowbotics natomiast stworzyła automaty, w których można kupić sałatki przygotowane przez robota o imieniu Sally.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA