fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Frankowicze boją się wakacji

Adobe Stock
Zapisy dotyczące potwierdzenia wysokości długu, wprowadzane przez niektóre banki we wnioskach o wstrzymanie spłat rat kredytów, nie muszą oznaczać, że w przyszłości frankowicze chcący iść do sądu znajdą się na straconej pozycji.

Banki komercyjne w Polsce oferują już wakacje kredytowe, czyli możliwość zawieszania spłaty rat kapitałowych lub kapitałowo-odsetkowych na trzy–sześć miesięcy, ale niektóre we wnioskach czy aneksach wymagają potwierdzenia wysokości pozostającego do spłaty kredytu.

Neutralny wpływ?

To wzbudziło niepokój frankowiczów, którzy obawiają się, że podpisując się pod takim dokumentem, zablokują sobie możliwość prowadzenia postępowania sądowego związanego z abuzywnością niektórych zapisów umów.

Czytaj także: Czy uratują nas wakacje kredytowe

– Tak jak zapowiedzieliśmy, będziemy zwracali uwagę na ten wątek. Jednak dziś nie jesteśmy w stanie potwierdzić lub zaprzeczyć, że takie zapisy są stosowane, gdyż nie otrzymaliśmy jeszcze wzorców umownych do analizy. Jak tylko je otrzymamy, oczywiście będziemy zwracali uwagę na sygnały klientów dotyczące modyfikacji innych warunków umownych niż wynikające z odroczenia płatności – mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor wydziału klienta rynku bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Dodaje, że w razie dostrzeżenia takiej praktyki instytucja ta będzie nie tylko informowała opinię publiczną, ale też podejmie odpowiednie działania związane z podejrzeniem naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.

Czytaj także: Rzecznik Finansowy prześwietli wakacje kredytowe

Z naszego przeglądu ofert banków wynika, że wspomniane zapisy dotyczące wakacji kredytowych znajdują się m.in. we wnioskach Santander Banku Polska (potwierdzenie wysokości zadłużenia z tytułu kredytu „wynikającej z dotychczasowej obsługi kredytu wg stanu na dzień złożenia wniosku") czy BNP Paribas Banku Polska („prośba o podanie aktualnej wartości zadłużenia"). Nie ma ich m.in. w PKO BP, mBanku, Millennium, Getin Noble czy Raiffeisenie. – Nie można przesądzić, że zawarcie takiego aneksu pozbawi kredytobiorców możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Może utrudnić lub nieco skomplikować przebieg postępowania, gdyż będzie to dodatkowy argument dla banku. Jednakże nie możemy kategorycznie powiedzieć, że pozbawia to kredytobiorcę możliwości dochodzenia swoich roszczeń – zwraca uwagę radca prawny Wojciech Bochenek z Kancelarii Bochenek i Wspólnicy, który specjalizuje się w sprawach frankowych.

Dodaje, że to abuzywność zapisów umowy należy badać, i to na dzień jej zawarcia. – Liczy się też cel aneksu. A w tym przypadku ma doprowadzić do odroczenia spłaty rat, a nie uznania długu – zaznacza.

Co o konieczności potwierdzenia długu we wnioskach o zawieszenie rat kredytowych mówią same banki? – To jest przecież stwierdzenie, które znajduje się w zwykłych harmonogramach spłat wysyłanych klientom regularnie raz na pół roku. Jest to wspólne oświadczenie wiedzy, stwierdzenie faktu, jaki dług pozostaje do spłaty. Jeśli ustalamy nowe zasady spłaty długu, to musimy ustalić jego wartość – uważa Paweł Litwiński, radca prawny z Kancelarii Litwiński, Łoś i Partnerzy, reprezentującej banki.

Nie zgadza się z opiniami, że to nieuprawnione podejście instytucji finansowych. – Czy psuje to strategie osób chcących później wystąpić na drogę sądową, żądając unieważnienia umów? Jeśli ktoś uważa, że umowa jest nieważna, to czy na jej podstawie powinien występować o odraczanie spłaty rat? – pyta retorycznie Litwiński.

– W aneksie przedstawiona jest aktualna wartość zadłużenia w walucie, która była podana w umowie kredytowej, co w ocenie banku wpływa neutralnie na sytuację klienta – mówi Tomasz Dymowski, dyrektor zarządzający pionem produktów detalicznych i biznesowych w BNP Paribas.

– Jeśli ktoś, kto złożył wniosek o wakacje kredytowe z uznaniem wysokości pozostającego do spłaty długu, a później pójdzie do sądu, chcąc unieważnienia kredytu, to przed sądem taki wniosek może mieć znaczenie. Jednak z punktu widzenia prawnego jest on neutralny w kontekście przyszłych roszczeń klienta, który z ewentualną abuzywnością łączy inne skutki niż nieważność. Nie można absolutnie zakładać, że banki, chcąc dać klientowi pomoc, chcą mu jednocześnie zaszkodzić. Stwierdzenie salda kredytu we wniosku nie jest zmianą, która w jakikolwiek sposób ingeruje w umowę, zmienia istotnie kluczowe jej zapisy czy klauzule. Pokazanie, jaka jest wysokość odraczanego długu, to tylko opisanie rzeczywistości, a nie zamiana klauzul – zaznacza Litwiński.

Wysoki kurs napędza

Przed wybuchem epidemii koronawirusa klienci, szczególnie po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z października 2019 r., zdecydowanie częściej wygrywali w sądach z bankami w sprawach dotyczących hipotek walutowych (około 70 proc. wszystkich wyroków w tym czasie było dla nich korzystnych). Przez to szybko rosła liczba nowych spraw w sądach. Teraz skłaniać ich do składania pozwów może także wysoki kurs franka (od początku roku urósł o 10 proc., do 4,3 zł) przekładający się na wzrost rat tych kredytów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA